Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1367409546_748932322_pytanienadzi2.png.7a0e2e66e76e46bf086557d9709abbbc(4).png.4ab7dfaf60f5ace918b218acb873bf06.png

 

Czy doświadczyłeś kiedyś prześladowania? Jeżeli tak - byłeś świadkiem czy ofiarą?

  • Lubię to! 1
  • Premium
Opublikowano

Było parę razy kiedy ktoś mnie prześladował ;d Jak i ja kogoś

Opublikowano

Na szczęście nie byłem ani świadkiem ani ofiarą.

Opublikowano

Na całe szczęście ani to ani to :default_wink:

Opublikowano

Nie doświadczyłem prześladowania :default_cool:

  • Legenda
Opublikowano

Na sobie nigdy tego nie doznałam, ale jak byłam świadkiem to zawsze reagowałam i nadal to robię. Nienawidzę jak ktoś znęca się nad słabszymi od siebie. 

  • Lubię to! 3
Opublikowano

Miałem okazje być. Tym, tamtym i jeszcze tamtym.

Opublikowano

Ani to ani to, byłem świadkiem. ;)

  • Donator
Opublikowano

Zdarzyło się, że byłem i świadkiem i ofiarą.

 

 

Najbardziej to mnie prześladowała @ Awika.

:serduszko:

  • Przykro mi 1
Opublikowano

Nigdy nie byłem ofiarą,ale za to wiele razy byłem świadkiem.Zawsze na to reaguję i staram się to ukrócić,ponieważ nienawidzę gdy ktoś się znęca nad słabszymi.Skutki takiego prześladowania mogą być naprawdę duże i odbija się na psychice tych osób.

Opublikowano

Nigdy nie miałem takie problemu 🙂👊🏻

Opublikowano

ani to ani to 

  • Zasłużony
Opublikowano

Na szczęście nie byłem prześladowany, natomiast zdarzyło się, że byłem świadkiem :C

  • Premium
Opublikowano
2 godziny temu, Stulejarz aka. Ejdrien. napisał:

Zawsze @ Szelkoffauciekała z serwera, kiedy ja wchodziłem :cry: 

To chyba byłem świadkiem.

Czyżby jesteś moim prześladowcą? xD 

 

Bardzo często czuję się prześladowana.

Ludzie są straszni :flushed:

Opublikowano

Nie

Opublikowano

Byłem świadkiem własnej ofiary, aby poznać jak daleko człowiek może się posunąć.  Doszedłem do wniosku, iż brak skrupułów, to  sposób na radzenie sobie z problemami  w większym mieście jak np. Warszawa.

 

Czasy 4 klasy podstawowej i wyżej, to czasy bycia ofiarą.  Jednak, jeżeli musiałem, to "solo" było jedyną opcją. Wygrałem 8/10 walk. 

Problemem było zawsze, że nie chciałem nigdy nikogo za mocno uderzyć. Gdy musiałem, to dawałem z siebie max.

 

Zwykle to mnie wyśmiewali i uznawali za byle kogo.  

 

Jak sobie z tym poradziłem ? Byłem sobą i zawszę będę, a jestem optymistą i niepoprawnym optymizmem niszczę innych

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.