Skocz do zawartości
BIG GIVEAWAY - Nóż z hakiem oraz inne skiny ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Legenda
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.
Opublikowano

AzdnheQ.png.a7e2f83be9c8906e1b2eeeaeceed80d0.png

@ Rudzia

 

RUDZIA I OSTATNIE ŻYCZENIE

 

UWAGA: Opowiadanie powstało w celach humorystycznych i nie ma na celu nikogo urazić

@ Rudzia znana również jako Patrycja

Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas Samorządowe Przedszkole nr 136"Zaczarowane Wzgórze Doroty": O nas

 

   Patrycja od zawsze uwielbiała długie spacery, a w szczególności tam, gdzie panowała zupełna cisza i spokój, a jedynymi dźwiękami, jakie było słychać, był śpiew ptaków i cykanie świerszczy. Uwielbiała wszystkie zwierzęta. Im bardziej intrygujące tym Patka była bardziej spełniona. Nigdy nie była obojętna na krzywdę żadnego organizmu żywego, a ich życie było dla niej cenne tak samo, jak każde inne. Tego pięknego wiosennego dnia, wędrując tak pośród łąk i szumiącego wiatru, który nigdy jej nie przeszkadzał, natrafiła na coś dziwnego. Swoim sokolim wzorkiem dostrzegła w oddali, szamotającą się rybę. @ Rudzia  nie tracąc ani chwili podbiegła i panicznie zaczęła szukać jakiegoś zbiornika wodnego, w którym ryba mógłaby spokojnie oddychać. W ostatniej chwili zobaczyła w oddali niewielką kałużę. Szybko podbiegła i umieściła w niej ledwo żywego wodnego kręgowca. W tym całym pośpiechu nie zauważyła, że to nie jest zwykła ryba. Była to piękna niczym bursztyn i połyskująca w słońcu, złota rybka:
- Ale czad. Takiej ryby to jeszcze nie widziałam nigdy w życiu na oczy.
- No to się jeszcze wiele w życiu Cię czeka, młoda panno - odparła ryba.
Przestraszona Patrycja szybko odskoczyła i o mało nie dostała zawału, gdy się okazało, że ta ryba gada. Było to niecodzienne zjawisko:
- Ty… Ty… Ty gadasz! Ale jak? Dlaczego? To na pewno nie sen? -wypowiadając ten słowa, rudowłosa na wszelki wypadek się uszczypnęła, aby sprawdzić, czy to nie iluzja, a rzeczywistość. Niestety nie wydarzyło się nic, a na jej trapiące pytania, odpowiedziała – również ryba, no bo kto?
- Później Ci wyjaśnię. Znajdź mi teraz młoda damo jakieś większe siedlisko wodne, jeżeli nie chcesz, aby jedyna gadająca ryba, którą w życiu spotkałaś, straciła właśnie żywot – odparła ledwo zanurzona ryba, której ponownie brakowało powierza.
Rudowłosa nie tracąc czasu, rzuciła się w pogoń do najbliższego domostwa, które było oddalone około kilometra dalej, tłumacząc jeszcze zanim wyruszyła:
- Słuchaj rybciu, ja biegnę do najbliższego domu po jakieś wiadro z wodą i znajdziemy Ci jakiś przyjemny staw. Tylko, proszę, nie umieraj! Musisz być silna.
- Dobrze kwiatuszku. Biegnij! -odparła ryba, nie mając już sił na pogawędki.
Patrycja biegła ile tchu w płucach i sił w nogach. Nie należała do zawodowych sprinterów, bo trochę zaniedbała swoją formę, ale wierzyła, że zdoła ją ocalić. 15 minut później dobiegła do jakiegoś domu i poprosiła o wiadro z wodą. Nie tłumaczyła w jakim celu, bo wiedziała, że i tak nikt jej nie uwierzy. Powiedziała po prostu, że to dla koni wypasających się na łące. W drugą stronę biegła niestety wolniej, ponieważ opóźniało ją wiadro z wodą. Po ponad 20 minutach była z powrotem na miejscu. Na szczęście rybka wciąż żyła, jednak była w bardzo kiepskim stanie, a w kałuży było coraz mniej wody, przez prażące słońce.
- Już jestem rybko - oznajmiła, biorąc rybę w dłonie i przemieszczając ją do wiadra z wodą.
- Uff w końcu. Już myślałem, że nie przeżyję – rzekła istota z opływowym kształtem ciała.
- Jesteś bezpieczna. Teraz muszę tylko znaleźć jakieś przyjemne środowisko, w którym będzie Ci dobrze – mówiła rudowłosa. W tym samym momencie, do głowy wpadł jej pomysł – przecież mogę ją zabrać do domu i kupić akwarium! Tak! To jest plan. Jak postanowiła, tak też zamierzała robić, jednak ciekawska ryba dopytywała:
- To gdzie mnie zabierasz młoda damo?
- Zabieram Cię do mojego domu. Nie ma bezpieczniejszego miejsca na Ziemi niż akwarium pod moim okiem. Tam będzie Ci dobrze. – stwierdziła entuzjastycznie @ Rudzia .
- Jak wytłumaczysz, że masz w domu gadającą rybę?

Słysząc to, zrozumiała, że bursztynowe zwierzę ma rację i nieco posmutniała:
- W sumie nie wiem. Może po prostu będziesz gadać tylko ze mną? Co Ty na to?
- Mogę się zgodzić, ale prędzej czy później i tak to wyjdzie na jaw – gawędziła rybka.
- Jak w ogóle Ci na imię i dlaczego możesz mówić? Jak to w ogóle możliwe? – dopytywała.
- Nazywam się Oskar. Co do tajemnicy tego, dlaczego potrafię porozumiewać się ludzkim głosem, nie mogę jeszcze Ci zdradzić. Może kiedyś wrócimy do tego tematu.
- Dobrze Oskar. W takim razie jedziemy do sklepu zoologicznego i będziesz mógł wybrać swój nowy domek. Tylko nie za drogi, bo moja pensja studencka ledwo starcza na opłacenie czynszu w akademiku.
- Nic się nie martw! Jak Cię zwą moja wybawicielko? – dopytał Oskar.
- Patrycja, ale możesz mówić mi @ Rudzia .
- W takim razie ruszajmy w drogę @ Rudzia !
Godzinę później byli już w sklepie zoologicznym. Wyglądało to nieco komicznie, gdy rudowłosa weszła tam z wiadrem, oznajmując sprzedawcę:
- Dzień dobry, szukam domku dla tej rybeńki.
Sprzedawca, widząc, że ryba nie jest standardowych wymiarów i trochę grubsza niż wszystkie inne z tego gatunku, odparł:
- Dzień dobry. Już szukamy czegoś wyjątkowego dla tego grubaska. Jest znacznie większa niż inne ryby.
- Eee wieśniaku, wypraszam sobie! – rzucił złowrogo Oskar.
- Słucham? – dopytywał zdziwiony sprzedawca, twierdząc, że to sprawka @ Rudzia .
- A nic, odbiło mi się tylko po obiedzie. – rzekła zmieszana Patrycja, zła o to, że Oskar miał milczeć, a mimo wszystko nie zastosował się do jej prośby.
- Dobrze. W takim razie tutaj są odpowiednie akwaria dla Pani… kolegi z wiaderka. – odburknął sprzedawca, który nie był już tak miły.
- Dziękuję.
Gdy tylko sprzedawca odszedł, @ Rudzia  zaczęła mówić jak najdyskretniej do rybki, aby sprzedawca nie uznał ją za wariata:
- Będę wskazywać akwaria palcem po kolei, a Ty, gdy uznasz, że jest w porządku, zacznij pływać dookoła. I bez gadania, bo mogę mieć przesrane.

Przekazując informację, zaczęła wskazywać kolejno akwaria, które nadawały się dla Oskara. Jak się okazało, był straszną marudą i żadne mu nie odpowiadało. Poirytowana @ Rudzia warknęła na rozpieszczonego kręgowca wodnego:
- Chyba sobie żartujesz? To może od razu wypuszczę Cię do stawu i skończy się wymyślanie.
- Ruda. Nie przesadzaj. Jak ja niby mam się zmieścić w takiej owalnej kuleczce? Przecież to jest niewiele większe od tego wiadra. Chcę coś większego. Jak nie, to wypuść mnie od razu do stawu. – odsapała urażona rybka, której nikt nie rozumiał.
- Dobra. Niech Ci będzie – odwarknęła zdenerwowana i podeszła do sprzedawcy – Ma pan coś większego? Tamte są za małe.
Coraz bardziej zdziwiony sprzedawca, podejrzewając, że dziewczyna jest dziwna i patrząc na nią jak na wariatkę, odparł, wskazując gestem:
- Owszem. W ostatniej alejce jest 150-cio litrowe akwarium. Jednak myślę, że dla takiej rybki, będzie zdecydowanie za duże.
- To sobie założę całą hodowlę i już! – Wrzasnęła Patrycja, którą łatwo było wyprowadzić z równowagi.
Rybka słysząc te słowa, zaczęła radośnie pływać po wiaderku. Jakby była nabuzowaną energią albo zbliżał się okres godowy. Niestety było to tylko zwykłe akwarium. Po zakupie wymarzonego przez Oskara siedliska wodnego, które kosztowało więcej, niż miała przeznaczyć, poirytowana zapakowała je do auta i ruszyła ku domostwu. Przez całą drogę miała pomarszczone czoło, co świadczyło o tym, że nadal jest wzburzona. Oskar widząc to, zagaił:
- Przepraszam Ruda. Zrozum mnie trochę. Jestem tylko zwykłą rybką, która też potrzebuje większego siedliska do życia.
- Dobra już mi przeszło. Mam nadzieję, że rodzice mnie nie wyrzucą z domu, jak zobaczą takie wielkie akwarium. – mówiła już nieco spokojniejsza Patrycja.
Wkrótce dojechali do domu, jednak nikogo nie zastała. Rudowłosa już wiedziała, że chociaż jedno zmartwienie mniej, bo zanim wrócą, zdąży ulokować nowego członka rodziny w bezpiecznym miejscu. Gdy skończyła szykować siedlisko dla Oskara, wzięła go w ręce i umieściła w nowym domu i z serdecznym uśmiechem dodała:
- Proszę. Mam nadzieję, że będzie Ci tutaj dobrze.
- Jest świetnie! Naprawdę, nie wiem jak Ci dziękować. Jesteś najwspanialszą istotą ludzką, jaką dotąd spotkałem. Cieszę się, że Cię poznałem. – dosładzał Oskar.
- Oj przestań. Wiem, że bywam nieznośna, ale kocham zwierzęta ponad życie. Czasami nawet bardziej niż ludzi. Będziesz moim oczkiem w głowie – ciągnęła szczęśliwa @ Rudzia .
- Wiem. Prawie o tym zapomniałem. Przecież jestem złotą rybką i mogę spełnić Twoje życzenie! – Przypomniała sobie nagle ryba, która chciała się jakoś odwdzięczyć dobrodusznej kobiecie.
- No przecież widzę, ale w takie cuda nie uwierzę. Już jeden na dziś mi wystarczy – spotkać gadającą rybę to nie lada wyczyn.
- Mówię poważnie. Zastanów się przez chwilę i poproś mnie, o co tylko chcesz, a ja postaram się to spełnić – mówił dalej Oskar.

- Dobra, przestań. Nie wkręcisz mnie. Chciałabym być kotem i co? Też spełnisz to życzenie? – odsapała Rudzia, która szybko miała pożałować tej decyzji.
Po tych słowach, powietrze w pomieszczeniu, nagle stało się gęstsze, a słońce, jakby straciło swój naturalny blask, a czas zatrzymał się w miejscu. Aura w powietrzu stała się jakby owiana magią i nagle… @ Rudzia  zamieniła się w kota. Na szczęście również mogła mówić językiem ludzkim, ale gdy zorientowała się co się stało, zaczęła krzyczeć, pomiaukując:
- Co się stało? Czy Ty jesteś normalny? Nie chcę być kotem! Rozumiesz? Cofnij to natychmiast. To nie może być prawda. Oskar błagam Cię! Zrób coś! Nie mogę być rudym kotem! 
- Uspokój się – rzekł opanowany Oskar.
- Jak mam się uspokoić, skoro zamieniłeś mnie w kota?! Coś Ty narobił?! - miauczała dalej zrozpaczona @ Rudzia .
- Powiedziałaś, że chcesz być kotem, więc jesteś.
- To było tylko stwierdzenie, nie życzenie! Odwróć to natychmiast. – błagała nadal.
- Patrycja, uspokój się. Panika w niczym nie pomoże. Po prostu zacznij się przyzwyczajać, bo nie można odwrócić tego życzenia. Raz wypowiedziane staje się faktem na wieki. – uświadamiał.
- Ale dlaczego? Jak zareagują moi rodzice? Chłopak? Znajomi? Co ze mną będzie? – martwiła się urocza kociczka.
- @ Rudzia , będzie dobrze. Sama mówiłaś, że kochasz zwierzęta bardziej niż ludzi. Po prostu zaakceptuj to, kim właśnie się stałaś.
Zasmucona kociczka, tym razem już prawdziwa @ Rudzia , jednak we wcieleniu kota, odeszła na swoją ulubioną kanapę i położyła się, zwijając w kłębek. Wiedziała, że całe jej życie ludzkie poszło w zapomnienie i nie łudziła się nawet, że cokolwiek się zmieni. Starała się zaakceptować swoje nowe wcielenie i to, że już nigdy nie będzie jak dawniej. W taki oto sposób nasza @ Rudzia  stała się kotem, a jej dalsze losy pozostają zagadką.

1639286_31e82.gif.df3a0ba1963a0a5ac24d0cc936a9f909.gif

KONIEC.

Dziękuję za dotrwanie do końca. Jeżeli chcesz, aby kolejne opowiadanie lub wierszyk pojawiły się właśnie z Tobą, zostaw komentarz z dopiskiem "chcę opowiadanie" lub "chcę wierszyk".:peepolove:

W kolejce do opowiadania:
@ Alexandra (wiersz) 

@ mY shoT

@ Karcok

@ PanPukawka

@ Narks.

  • Lubię to! 1
  • Wow 1
  • Uwielbiam 10
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.