Skocz do zawartości
BIG GIVEAWAY - Nóż z hakiem oraz inne skiny ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Legenda
Opublikowano

k9uIJGv.png

@ cloud`

 

SZCZĘŚCIARZ CLOUD I KONCERTOWA KARIERA

 

 

UWAGA: Opowiadanie powstało w celach humorystycznych i nie ma na celu nikogo urazić.

 

@ cloud`znany również jako Mateusz.

Znalezione obrazy dla zapytania: linia png

Cycki, wóda, seks i dragi sprzyjają letniej porze i każdemu młodzieniaszkowi w ciepłe, letnie wieczory. Było tak i teraz, lecz nie u naszego cloudzika, który szerokim łukiem omijał takie wydarzenia.
Dzisiejszy wieczór miał być wyjątkowy. Wyjątkowy dla jego duszy muzyka i emocji, które miał dostarczyć mu dzisiejszy koncert. Czekał na to wielkie wydarzenie ponad rok – koncert Linkin Park. Zdobycie biletów było dla niego odwiecznym marzeniem, lecz ten jeden raz los uśmiechnął się do niego, gdy wygrał je na przypadkowej loterii.
Ze względu na wysokie koszty koncertu, był skazany na samotne wyjście, jednak zupełnie mu to nie przeszkadzało. Jego żywy temperament pozwalał poznawać ludzi, na każdym kroku. Nie tracąć czasu, zaczął szykować się na imprezę:
-Cholera jasna. Znowu wcięło mi gdzieś moje skarpetki w marchewki!
Niestety nasz Mateusz nie był mistrzem garderoby i zawsze ubierał się w dość komiczny sposób. Rzadko kiedy jego ubrania były dopasowane w jakikolwiek sposób. Zazwyczaj wyglądał jak wiejski slanger, który chciał rapować, ale zapominał, że nie ma żadnego poczucia rytmu. Tancerzem również był kiepskim, jednak spontaniczny żuberek potrafił zdziałać nie lada cuda i sprawić, że ze skromnego macho, zamieniał się w dzikiego samca, prowadzonego rządzą seksu. Dziś postanowił, że wypije dwa skromne browarki na miejscu. Cloud był sprytny i wiedział, czym smakuje tak fenomenalny koncert. Wiedział, że ceny będą równie wysokie, jak sam wjazd na taką imprezkę. Postanowił więc ukryć swoje zasoby w dobrze strzeżonych miejscach. W tym celu włożył kapelusz, na widok którego żadna samica nawet by nawet nie spojrzała. Ważne, że żuberek był w stanie się tam zmieścić. No właśnie, to tylko jeden problem. Nie wiedział co zrobić z drugim, więc po prostu wcisnął go w majtki. Czuł się dumny, że chociaż przez jeden dzień może poczuć, władzę w majtaskach i mimo komicznego kapelusza mógł mieć chociaż ogromny sprzęcior. Tylko Mati wiedział, że był to tylko żuberek, lecz przechodzące obok niego seksowne piękności myślały całkowicie inaczej. Naszemu bohaterowi to nie przeszkadzało. Cieszył się, że tak wiele kobiet spogląda na niego z takim pożądaniem. Podśmiechując się od ucha do ucha, przyszedł czas, na najgorsze – bramki. Tutaj był czas na test prawdziwej improwizacji. Pytanie, czy nasz wariat zda ten egzamin, czy raczej wyleci z hukiem i na żaden koncert nie pójdzie.
Kontrola, oczywiście facet, bo jakby inaczej. Szybkie macanko i dochodzi do jego "żuberka":
-Pan to chyba lubi chłopców. Ściągaj gacie. – warknął stanowczo dobrze zbudowany bramkowy.
Cloud nie wiedząc, co ma zrobić, wrzasnął, ile miał sił:
-Halo! Pomocy! To pedał! Jebany pedał każe ściągać mi gacie, bo chce zobaczyć mojego dużego fiuta!
-Normalny pan jesteś? Weź spierdalaj już na ten koncert, bo takich pajaców tutaj nie potrzebuję przy wstrzymywaniu kolejki. – wrzasnął zirytowany sytuacją i zwróceniem na siebie niechcianej uwagi ochroniarz.
Mateusz odetchnął z ulgą i przemknął bramki, samemu jeszcze nie wierząc, co przed chwilą właśnie się wydarzyło. Do koncertu zostało niespełna 20 min. Wszystkie lepsze miejsca stojące zajęte. Nasz szalony przyjaciel się tym nie przejmował, wiedząc, że i tak dopcha się pod scenę, jednak wcześniej postanowił wypić swój trunek, który uwierał go już od dłuższego czasu w gacie.
Nie przejmując się całą sytuacją wyjął z majtasków żubra, otworzył i zaczął w szybkim tempie sączyć. Zobaczyła to jakaś zbłąkana laska i powiedziała:
-Mmm widzę, że jesteś przygotowany na dzisiejszy koncert.
Słysząc to i widząc, że chodzi jej tylko o zdobycie taniego żuberka, który aktualnie był na wagę złota, rzucił opryskliwie:
-No chyba nie. A co Ci do tego?
-Widzę, że stoi tu taki samotny, przystojny mężczyzna, a ja również jestem samotną kobietą, więc postanowiłam zagadać. Jak tam przed koncertem? – zagadywała dalej o dziwo piękna kobieta, co było rzadkością u naszego skormniachy.
Chcąc szybko się pozbyć nachalnej i jak odebrał – napalonej na jego żuberka samicy, odparł, wymyślając historię na poczekaniu:
-Wiesz co… Kumpel czeka na mnie pod sceną, więc ja spadam.
Zanim cloud przebił się pod scenę zdążył wypić całego browarka. Humorek szybko zaczął uderzać do jego głowy i będąc pod sceną, ryjek już sam cieszył się, na widok tych wszystkich podekscytowanych ludzi. 3,2,1… zaczęli grać! To właśnie oni. Jego serce zamarło, czas na chwilę się zatrzymał, nie mogąc uwierzyć, że widzi ich na żywo. Jego zamiłowanie do ich zespołu było nie do opisania. Czas w euforii, jakiej doznawał szybko uciekał, postanowił więc otworzyć swojego drugiego żuberka. Żuberek wypity, kolejne kawałki odegrane. Nagle jeden rzucił w tłum swoją czapkę. Czas się zatrzymał, gdy trafiła ona w ręce naszego podwójnego szczęśliwca. W tym momencie nie rozumiał jeszcze sytuacji i tego, że został zaproszony na scenę przez zespół. Ten jeden dzień, gdy jego wzrost był dla niego sprzymierzeńcem.
Okazało się, że miał zagrać dla nich kawałek na gitarze. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nikt nie będzie w stanie tego zagrać, ale dla nich liczyła się dobra zabawa. Dzisiejszym wyzwaniem okazała się gitara basowa. W jednym momencie odcięło mu rozum, zdębiał i stał tak dobrą minutę.
Zawodowy gitarzysta (Dave) postanowił pomóc naszemu pokrace, który psuł im urozmaicenie na scenie:
-Jak się nazywasz?
-Matuesz - wydusił z siebie zestresowany i nie mogąc poradzić sobie z tyloma spojrzeniami dryblas. 
-Okej Mateusz. Grałeś kiedyś na gitarze? – ciągnął Dave
-Jasne, że tak! – w jednym momencie wróciła mu cała pewność siebie oraz ukryty wbrew pozorom talent, który miał od małego. Był on świetnym gitarzystą i w dodatku basowym. Przez zamiłowanie do zespołu Linkin Park potrafił grać wszystkie kawałki. Nie tracąc czasu, zaczął grać „What I've Done”. Cały zespół, publiczność i każdy, kto to słyszał, zdębiał. Nie mogli wyjść z podziwu, z jaką precyzją „byle śmiałek” potrafił zagrać tak trudną gamę dźwiękową, którą sam Dave musiał trenować przez wiele godzin. Nie tracąc czasu i korzystając z chwili, reszta ekipy przyłączyła się do niego, tłum szalał. Mateusz był ponad wymiarem czasowym i czuł się uskrzydlony. Ten czas niestety szybko uciekł jak piasek przez palce.
Mati koncert oglądał już zza kulisów, ponieważ, tym razem wokalista kazał mu zaczekać.
Po koncercie podszedł do niego szef i zdecydowanym tonem powiedział:
-Ty potrafisz grać i to kurewsko dobrze. Gdzie się tego nauczyłeś?
-No… w sumie sam się uczyłem. Nikt nigdy nie oceniał mojej gry. Robiłem to po prostu z pasji.
-Z pasji powiadasz? Ty masz cholerny talent i od dziś droga w naszym zespole stoi dla Ciebie otworem. Więc gdybyś chciał, to jest moja wizytówka i numer prywatny. Pamiętaj, że będziemy na Ciebie czekać. Przemyśl sprawę.
Cloud znowu zdębiał. Jakby wrażeń na dziś było mało, to jeszcze otrzymał propozycję dołączenia do jednego z najlepszych na świecie zespołów. Tym oto akcentem zakończył swój dzisiejszy dzień pełen euforii i wrażeń, jakie dostarczył mu los. Szczęście uśmiecha się do każdego, wystarczy czasami tylko oddać się wolności.

 

 

 

KONIEC!

Dziękuję za dotrwanie do końca. Jeżeli chcesz, aby kolejne opowiadanie pojawiło się właśnie z Tobą, zostaw komentarz z dopiskiem "chcę opowiadanie". :ks:

 

W kolejce do opowiadania:

@ m1chuuu

@ chmiel

  • Haha 1
  • Uwielbiam 4
Opublikowano

Super opowiadanie hehe, oczywiście leci +

Jestem ciekaw mojego :wilk:

  • Lubię to! 1
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.