Skocz do zawartości
BIG GIVEAWAY - Nóż z hakiem oraz inne skiny ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Legenda
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.
Opublikowano

Praca odgrzebana sprzed 2 lat, pomogła zaliczyć rok! Jeżeli w miarę się spodoba, to wstawię drugą część. 

 

 

- Jest już późno, usiądźcie, chciałabym opowiedzieć wam historię o duchach. Na wstępie zaznaczę, że nie dotyczy ona mnie lub kogoś z mojej rodziny. To opowieść o pewnym dworze oraz jego mieszkańcach - goście rozsiedli się wygodnie na krzesłach dookoła małego, szklanego stolika z wyraźnym zainteresowaniem na twarzach. 
Pewna młoda kobieta desperacko pragnęła znaleźć pracę. Z pewnością było to ciężkie dla osoby, która dopiero przeprowadziła się do jednego z większych miast. Miała swoje powody, by w pośpiechu opuścić poprzednie miejsce zamieszkania.


Dorothea - bo tak miała na imię - uwielbiała zajmować się dziećmi. Wcześniej pracowała jako nauczycielka, sprawiało jej to radość, a zarazem przytłaczało. Ilość osób, które uczyła była zdecydowanie za duża. Tym razem również wiązała swoją przyszłą pracę z edukacją - niestety bezowocnie. W momencie odrzucenia - już czwartej kandydatury - znalazła w starej gazecie ogłoszenie. Poszukiwana była opiekunka do dwójki dzieci, chłopczyka i dziewczynki w wieku dziewięciu oraz sześciu lat. Chciała spróbować, przecież miała doświadczenie, które nabyła w szkole.


Nie spodziewała się jednak, że na rozmowie o pracę będzie siedziała na wygodnym fotelu w środku pięknego pokoju, ozdobionego portretami. Uważnie przyglądała się osobom na nich namalowanych, jeden z nich przedstawiał wytwornie ubraną kobietę z kruczoczarnymi, kręconymi włosami. Była urodziwa, choć w jej spojrzeniu nietrudno było dostrzec pustkę. W momencie pozowania nosiła na sobie piękną, białą suknię - na obrazie widniała jedynie sylwetka do pasa, jednak śmiało można było stwierdzić, że materiał sięgał aż do kostek. Chciała dokładnie przyjrzeć się osobie na drugim malowidle, gdy do pomieszczenia wszedł w końcu jej możliwie przyszły pracodawca. 
Był to człowiek średniego wzrostu, nieco starszy z delikatnym czarnym zarostem, jak i również włosami w tym samym kolorze. Miał na sobie eleganckie, bogate szaty. Po krótkiej rozmowie nie wywarł na Dorothei dobrego wrażenia - uznała go za człowieka skrytego, od którego czuć wyraźne zimno w sercu. Oraz zapach alkoholu. 


- Gdzie jest haczyk? - Zapytał, przyglądając się blondynce siedzącej na przeciwko niego.
- Nie rozumiem - odparła cicho.
- Jesteś młodą kobietą, z swoim doświadczeniem na pewno znalazłabyś lepszą pracę, a tymczasem zgłosiłaś się tutaj, jako opiekunka do dzieci. Dodatkowo w rozmowie dodałaś, że pochodzisz z   innego kraju. Ciekawość nie pozwala mi nie zapytać - dlaczego?
-Skoro o tym mowa, to może niech pan zdradzi swoją tajemnicę. Co powoduje, że nikt nie chce zgłosić się do tej pracy? Po opisie dzieci mogę stwierdzić, że są wręcz idealne, dwór również jest piękny, a wynagrodzenie spore. Dlaczego więc nikt nie chce się nimi zająć? Znalazłam ogłoszenie całkiem przypadkowo, było sprzed miesiąca - Z każdym wypowiadanym słowem mężczyzna bladł, wiedział, że musi powiedzieć prawdę. 


Tutaj, tak naprawdę, historia dopiero się zaczyna. Trzy miesiące temu poprzednia guwernantka – Ally - została znaleziona martwa w jeziorze obok dworu. Odnalazła ją mała dziewczynka, siostrzenica mężczyzny, który szukał dla niej opiekunki. Ciało Ally dryfowało po wodzie, twarzą skierowaną w dół. Założono, że kobieta popełniła samobójstwo przez nieszczęśliwą miłość. Zakochała się w mężczyźnie, który ją zostawił - zabiła ją tęsknota oraz smutek. Ludzie z natury są przesądni, to wydarzenie sprawiło, że nikt dotąd nie chciał podjąć się pracy w dworze. 


Nikt, prócz Dorothei, która właśnie rozpakowywała swoje rzeczy w pokoju gościnnym, gdzie pozwolono jej zostać. Myślami wracała do sytuacji sprzed godziny, to właśnie wtedy zobaczyła pierwszy raz Dani oraz Toma, dzieci, którymi musiała się opiekować. Dziewczynka była ubrana w różową sukienkę, na odkryte plecy lekko opadały blond włosy. Trzymała za rękę swojego – o trzy lata – starszego brata. Był nieco wyższy od niej samej, miał ciemne, krótkie włosy oraz niebieskie, bystre oczy. Dwójkę bawiących się w ogrodzie dzieci pilnowała Hanna - szczupła kobieta po czterdziestce. Wyróżniał ją inny kolor skóry oraz to, że miała ogoloną głowę. Wydawała się przyjazną osobą, z jej oczu można było wyczytać, że zależało jej na dobru Dani oraz Toma. W momencie przybycia Dorothei do dworu, kobieta była zamyślona, wzrokiem omiotła wnętrze studni, obok której stała - ożywiła się dopiero wtedy, gdy usłyszała obcy głos. 


Pozornie wszystko było w porządku, choć w głębi duszy Dorothea czuła niepokój od momentu przyjazdu do posiadłości. 
Z początku nic złego nie przykuło uwagi opiekunki, wręcz cisza i monotonność ją przytłaczały. Kolejny dzień z rzędu wstała wcześnie rano, mimo tego wyspała się, nie mogła na to narzekać, ponieważ łoża w dworze były bardzo wygodne i komfortowe. Ubrała się i wyszła na zewnątrz. 


Uwielbiała przebywać w ogrodzie - był niczym ze snu. Piękne kwiaty oraz wysokie, białe posągi nadawały mu uroku. Do tego był taki ogromny... Podziwiała widok wschodzącego słońca na tle krzewów, gdy nawiedziło ją przeczucie. Przeczucie, że jest obserwowana. Nie myliła się, dostrzegła stojącego przy oknie mężczyznę, przyglądającego jej się z ciekawością. Najdziwniejsze było to, że stał w środku dworu, choć Dorothea nigdy wcześniej go nie widziała. Nie chciała również panikować, oczywiście, przestraszyła się, jednak wolała od razu wyjaśnić całą sytuację. Nieco szybszym tempem podążyła w stronę sypialni Hanny, kobieta zawsze wspominała domownikom, że będą mieli gości. Opiekunka zatem pomyślała, że kobieta o tym zapomniała. Wchodząc do jej pokoju zauważyła, że Hanna już nie śpi. 
Dopiero w tym momencie Dorothea zaczęła się niepokoić. Miejsce, w którym stał mężczyzna nie było dostępne nawet dla mieszkańców dworu. Skrzydło rzekomego pobytu nieznajomego było sypialnią rodziców Dani oraz Toma, do której nikt nie miał prawa wejść - nawet same dzieci. Ich opiekunowie zginęli w tajemniczym wypadku dwa lata temu, od tego czasu w ich pokoju meble są zasłonięte białymi narzutami, a oddział zamknięty na klucz. 


To nie był pierwszy raz, gdy kobiecie coś się “przewidziało”. W końcu uciekła do innego kraju przed postacią, która ciągle nie daje jej spokoju w snach lub we własnym odbiciu w lustrze. Stwierdziła, że to jej własna wyobraźnia stara się ją dobić psychicznie. To nie był koniec. Kobieta coraz częściej dostrzegała momentami przerażające zachowanie swoich podopiecznych.
 

  • Uwielbiam 11
  • Zasłużony
Opublikowano

Treść przypomina mi jeden z seriali który kiedyś oglądałam - dla ciekawych "Nawiedzony dwór w Bly.  Mam nadzieję, że jednak fabuła będzie się różnić w dalszym etapie. :D 

  • Uwielbiam 1
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.