Skocz do zawartości
BIG GIVEAWAY - Nóż z hakiem oraz inne skiny ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Legenda
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.
Opublikowano

k9uIJGv.png.3a3d02c947eadb15a922867a9450ab07.png

@ visca

 

KSIĄŻĘ KAROL I BROKUŁOWA MISJA

 

UWAGA: Opowiadanie powstało w celach humorystycznych i nie ma na celu nikogo urazić

@ visca znany również jako Karol 

broccoli-butt.gif.8b9589c678a7102b0f3505fcd8f8d172.gif broccoli-butt.gif.8b9589c678a7102b0f3505fcd8f8d172.gif broccoli-butt.gif.8b9589c678a7102b0f3505fcd8f8d172.gif broccoli-butt.gif.8b9589c678a7102b0f3505fcd8f8d172.gif broccoli-butt.gif.8b9589c678a7102b0f3505fcd8f8d172.gif broccoli-butt.gif.8b9589c678a7102b0f3505fcd8f8d172.gif broccoli-butt.gif.8b9589c678a7102b0f3505fcd8f8d172.gif 

 

Dostojne szaty, piękne kobiety, ogromne rezydencje, niezmierzone ogrody i lampka wina na zawołanie. Tak… to właśnie obecne życie naszego księcia Karola III. Kiedyś był skromnym chłopakiem z wioski, leżącej nieopodal pięknych jezior. To już przeszłość, no, może poza licznymi jeziorami na jego posiadłościach, o które dbają teraz najlepsi ogrodnicy i w odbiciu których można się przeglądać. Spacer w tym miejscu, to jak podróż po krainie snów i marzeń, którą teraz nasz @ visca miał na co dzień. Jednak ta historia nie będzie dotyczyła majestatycznego życia tego śmiałka, a jej prologu.

Wróćmy zatem do początku tej historii oraz do dnia, który, jakby się wydawało był jak każdy inny, jednak w rzeczywistości ten dzień zmienił życie naszego przyjaciela.

Prawie jak każdy, tak i Karol ma swoją poranną rutynę – budzik, drzemka, budzik, drzemka… i tak jeszcze 10 razy, żeby w końcu ciężkim krokiem zwlec się z łóżka lub aby dotarło do świadomości, że jest spóźniony. Tak też stało się u naszego bohatera, który do porannych ptaszków nie należał. Szybkie mycie zębów, prysznic, schludne ubranie i bieg maratończyka na busa, który właśnie znikał mu na horyzoncie. Jedynym rozwiązaniem, aby zdążyć na zajęcia do szkoły, był bieg. Jednak nie tym razem! Całą sytuację zauważył pewien mężczyzna, który nie tracąc ani chwili, zaproponował:

-Eee młody. Pomóc Ci? Widzę, że uciekł Ci autobus. Wsiadaj, to Cię podwiozę, bo z tym sadłem chyba i tak daleko nie dobiegniesz.
Zadyszany Karol nie był w stanie wypowiedzieć nawet słowa i wytłumaczyć, że nie jeździ z obcymi, nawet jeśli była to kryzysowa sytuacja. Niezadowolony mężczyzna ponaglał:
-Wsiadasz, czy nie? Bo nie zamierzam spędzić tu połowy dnia, słuchając Twojego ziajania.
@ visca nadal nie mogąc wypowiedzieć ani słowa w końcu wsiadł i ostatnim tchem odpowiedział tylko:
-Dziękuję.
-Ty mi nie dziękuj, tylko pasy zapinaj, bo w tym samochodzie tylko przykładni obywatele jeżdżą. – burczał dalej niezbyt miły mężczyzna.
Nie zwlekając, pośpiesznie zapiął pasy i w końcu wyrównał swój oddech. Niestety od dzieciństwa miał astmę i minimalny wysiłek był dla niego zabójczy. Busy szkolne zawsze miały stałą trasę, jednak chcąc się upewnić, zagaił do mężczyzny:
-Rozumiem, że wie pan, do której szkoły?
-Tak. Za kogo Ty mnie masz? Tylko podwożę Ci dupę, bo akurat mam dziś dobry dzień. -odparł wciąż grymaśnym tonem. Był to mężczyzna około 40-stki, mieszkający w tej samej dzielnicy od niedawna. Nie wiedział jednak, że Karol w ogóle go nie poznał i nie kojarzy jego osoby, jednak młodzi ludzie rzadko interesują się tym, co się dzieje w ich sąsiedztwie. 10 minut później byli już na miejscu. Szkołę na szczęście miał w niewielkiej odległości od swojego miejsca zamieszkania, więc istniała nadzieja, że zdąży na pierwsze zajęcia. Ledwo się zatrzymali, a visca wybiegł pośpiesznym krokiem, ledwo pamiętając o manierach:
-Dziękuję bardzo! Miłego dnia panu życzę!
-Nie ma za co młody. Następnym razem wstawaj wcześniej. -powiedział w końcu serdecznym tonem starszy człowiek.
Posłał szybki uśmiech i nie tracąc chwili, wbiegł do szkoły, myśląc w międzyczasie, jakie w ogóle ma zajęcia.
-No tak! Dziś mamy akademię charytatywną dla dzieci!
Ciągle biegnąc, udał się w stronę sali widowiskowej, z której było słychać gmach głośnych rozmów uczniowskich, jak to zazwyczaj przed wystąpieniami. W końcu dobiegł i szarpie za klamkę, gdy nagle okazało się, że drzwi są zamknięte:
-Co jest ku*wa? -warknął zdziwiony.
Podbiegł szybko do kolejnych drzwi. Okazało się, że również są zamknięte.
-Co za de*il zamknął drzwi? To jakiś żart? -mruczał pod nosem niezadowolony @ visca . -Trudno, pójdę przez część artystyczną pod sceną. Pewnie będą zirytowani, że przeszkadzam im w przygotowaniach do przedstawienia, ale trudno. Nie mam wyjścia.
Jak powiedział, tak też zrobił, wciąż jednak poddenerwowany. Gdy trafił w końcu do podziemnego przejścia, szybko żałował swojej decyzji. Tłum ludzi biegający w różnych kierunkach i szykujący się w ostatniej chwili, nie wiedząc nawet, w co włożyć ręce, aby zdążyć. Karol stał tak wmurowany, patrząc na ten chaos i kabaret, myśląc, jak oni w ogóle chcąc zdążyć.
-No cóż, to nie moja sprawa -stwierdził głośno i udał się w kierunku wyjścia podziemnego na widownię.
Ledwo uszedł dwa kroki i zaczepiła go jakaś roztrzepana do granic możliwości kobieta, podając kostium brokuła ze słowami:
-Ubieraj się prędko, bo wszyscy czekają!
Karol wziął, tak naprawdę rzucone na niego ubranie, stanął ze zmieszaną miną i odpowiedział:
-Ale… pomyliła mnie pani z kimś. Ja tylko przechodzę na widownię. Nie wiem, o czym pani mówi.
-Tak wiem, że nie chciałeś tej roli, ale się nie wywiniesz. Będzie brokułem i koniec. Ubieraj się bez dyskusji -rzekła rozkazującym i przywódczym tonem rudowłosa.
-Pani mnie nie słucha. Nie biorę udział w żadnym przedstawieniu. Jestem uczniem przechodzącym tylko na widownię. -wykrztusił stanowczo @ visca , wciąż nic z tego nie rozumiejąc.
-Paweł. Nie denerwuj mnie, bo nie ma czasu na głupie dyskusje. Rozmawialiśmy już na ten temat. Ubieraj się natychmiast. -warknęła coraz bardziej poirytowana.
-Nazywam się Karol i tego nie ubiorę. -protestował.
-Jeszcze słowo, a dostaniesz naganę i miesiąc w kozie. Nie czas na głupie żarty i dyskusje. Powtarzam ostatni raz.
Zdenerwowany @ visca  nie mając wyjścia i bojąc się konsekwencji, przebrał się pośpiesznie w strój brokuła i dodał, głośno myśląc:
-To będzie istny kabaret.

Chwilę później na scenie rozległy się słowa prowadzącej:
-Witamy państwa serdecznie! Cieszymy się, że możemy powitać Was na kolejnej odsłonie akcji charytatywnej dla niepełnosprawnych dzieci. W tym roku przygotowaliśmy dla Was przedstawienie pod tytułem „wesołe warzywa”. Nie przedłużając – zapraszam na spektakl!
Rozległy się gorące brawa i wszyscy zgromadzeni pod sceną żwawym ruchem zaczęli wybiegać na scenę. Karol obserwował, co robią jego towarzysze przebrani za przeróżne warzywa. Mimo poruszenia akcji stanął jak wmurowany, aż a końcu odezwał się jakiś głos zza jego pleców:
-Ruszysz dupę w końcu Paweł? Same problemy z Tobą.
@ visca zrozumiał, że to do niego, więc wybiegł za tłumem i naśladował ich ruchy. Ciągle jednak nie mógł zrozumieć, dlaczego mówią do niego Paweł – kim jest Paweł? Dlaczego myślą, że mam tak na imię? Czy jest ktoś aż tak podobny do mnie, że mnie z nim mylą? -bujając tak w obłokach i wykonując dzikie, kocie ruchy, nagle potknął się i przewrócił wszystkie stojące warzywa na scenie. Poprzewracali się jak domino – jeden za drugim, a pokraczne stroje tylko przeszkadzały w jakimkolwiek zachowaniu równowagi i utrzymaniu się na nogach.
-Brokuł, co Ty robisz? -warknęła znowu dziewczyna, która już wcześniej zwracała mu uwagę.
Chyba nie lubi tego całego Pawła – zdążył pomyśleć tylko @ visca . Chcąc wyjść z opresji i z twarzą z tej całej sytuacji wykonał taniec breakdance. Publiczność oszalała z zachwytu, krzycząc:
-Dajesz Paweł! Brokuł jest najlepszy!
Gwizdali, klaskali, a scenarzysta, aby pomóc młodocianym artystom wyjść cało z tego zamieszania zmienił utwór, na jak najbardziej dopasowany do jego tanecznych ruchów. Pozostałe ludzkie warzywa poruszały się równie odpowiednio, dzięki czemu wyglądało to, jak część przedstawienia. Wkrótce potem jeden z występujących przejął inicjatywę i wbiegł na środek, mrugając w kierunku Karola, na znak, że dobrze się spisał. Taniec brokuła i jego spółki trwał w sumie 15 minut. Pozostała część inscenizacji była równie improwizowana. W końcu teatrzyk, a raczej istny kabaret dobiegł końca:
-Ufff w końcu mogę schodzić ze sceny. -odsapnął zmęczony całym tym zajściem @ visca .
Tak też się stało, lecz nie na długo. Ledwo wszedł pod scenę, marząc tylko o tym, aby zdjąć ten okropny strój, a na górze rozległ się donośny głos wzywający jego nazwisko oraz imię, które przylgnęło dziś do niego jak rzep do dupy. Przez chwilę zastanawiał się o co, w tym wszystkim chodzi i zastygł w bezruchu. Upierdliwa dziewczyna, która cały dzień go ponaglała, zrobiła to ponownie:
-Paweł? Wszystko z Tobą dobrze? Jakiś dziwny dziś jesteś?
-Eeee tak, tak. Bierze mnie tylko jakieś choróbsko -odparł zmieszany Karol, wiedząc, że wypieranie się tego, że wszyscy mylą go z kimś innym, nie ma najmniejszego sensu.
-Ale słyszysz ciągle to chyba dobrze? -rzekła wciąż sarkastycznie złotowłosa.
-Tak, a czego pytasz? -zapytał zdziwiony.
-Profesor wywołuje Cię trzeci raz. Może okazałbyś resztkę szacunku i podszedł do niego? -ciągnęła dalej, tym razem chcąc pomóc.
-Aaa tak, tak. Już biegnę. -mruknął, mając już dość tego wszystkiego Karol. -O co może teraz chodzić do jasnej cholery? Kim jest ten cały Paweł, dlaczego jest tak podobny do mnie, że wszyscy mnie z nim mylą i dlaczego ma tak samo na nazwisko? -Myślał cały czasz nas zagubiony uczeń. Kiedy wszedł na scenę i ujrzał profesora, nagle wszystkie szare komórki połączyły się w jedność i w końcu zrozumiał – przecież to musi być jego brat bliźniak! Nie jednak nie… przecież to niemożliwe. Takie rzeczy dzieją się tylko w dobrych komediach. Prawdopodobnie ktoś chce mu wyciąć niezły żart i mu się udał. Bujając tak w obłokach, zapomniał, że stoi na scenie przed całą szkołą i na dodatek w stroju brokuła. -O ludzie, ale wiocha. Już widzę jutro te zdjęcia wrzucone na fejsa z dopiskiem „brokuł miesiąca”. Ja to zawsze muszę się w coś wplątać. W tej gonitwie myśli prawie zapomniał się zastanowić, po co w ogóle został wywołany, lecz ten wyścig przerwał tym razem szanowany profesor:
-Pawle. Takich geniuszy jak Ty, jest coraz mniej w naszym kraju, a dzięki Tobie możemy być dumni, że mamy w naszych murach tak wybitnego i uzdolnionego ucznia. Cała rada pedagogiczna chciała Ci serdecznie podziękować i złożyć na Twoje ręce podziękowanie za tak wielkie zaangażowanie, determinację i wszechstronną pomoc naszej szkole. Nasz wydział posiada ogromne fundusze, dlatego za całkokształt pracy, jakąś włożyłeś w rozwój nie tylko siebie, ale i murów tego budynku, otrzymujesz czek na 100 000 dolarów. Jeszcze raz gratuluję i czekamy na kilka słów od naszego przewodniczącego!
W głowie @ visca w jednym momencie wszystko runęło. Był tak zdezorientowany, że nie wiedział, co ma począć. Chwilka namysłu i zrobił to, co potrafi najlepiej – improwizował:
-Drodzy i kochani uczniowie. Cieszę się niezmiernie, że ciągle we mnie wierzycie – no może niekoniecznie w tym stroju, bo wyglądam dziś jak przeterminowana sałatka – ale wracając do meritum – chciałbym, byście zawsze byli najwspanialszą wersją samego siebie i nigdy nie przestawali gonić za swoimi marzeniami. Nie zmieniajcie się i pamiętajcie, że edukacja, to potęgi klucz, który jest równie ważny w Waszym życiu, co świetna zabawa. Kocham Was!
Po tych słowach cała publiczność wstała i zaczęła bić brawo, naprzemiennie pogwizdując. Byli zachwyceni przemówieniem przewodniczącego, a raczej kimś, kto świetnie wcielał się w jego rolę. Chwilę później Karol w końcu mógł opuścić scenę i rozebrać się z zielonego stroju, którego miał dość. Pod sceną przewijały się już tylko pojedyncze osoby, ponieważ przedstawienie dobiegło końca i wkrótce uczniowie mieli rozpocząć kolejne zajęcia. Nagle z ciemności zawołał go jakiś tajemniczy głos:
-Psst, Karol, chodź tu.
W końcu ktoś wie jak mam na imię! Pomyślał, odwracając się w kierunku głosu dochodzącego zza filara:
-A Ty to kto? Zapewne ten, który wrobił mnie w to całe bagno?
-Chodź tu. Jest sprawa, ale nikt nie może mnie zobaczyć. -mówiła dalej półszeptem nieznana mu postać.
-Dobra. Wyłaź. Nie mam zamiaru na głupie gierki. Jeśli nie, spadam stąd, bo niedługo mam kolejne lekcje. -odparł @ visca , mając dość dzisiejszych nieporozumień.
W końcu tajemnicza postać wyłoniła się z ukrycia i stanęła twarzą w twarz przed Karolem. Przerażony całą sytuacją stanął w osłupieniu z szeroko rozwartymi ustami, nie mogąc wypowiedzieć ani słowa. Okazało się, że nieujawniona osobistość wygląda tak samo, jak on! Te same włosy, oczy, uszy, usta, nos – jak dwie krople wody. Nawet miał to samo spojrzenie. @ visca  w końcu wydusił z siebie pojedyncze słowa, nerwowo przy tym gestykulując raz na postać z mroku, a to na siebie:
-Ty, Ty, ja… Ty to ja? O co tu chodzi? Kim Ty jesteś? Ukradłeś mi tożsamość? Sklonowano mnie? Jak to możliwe?
-Oj bracie. Nic się nie zmieniłeś. Dziwne, że nie pamiętasz. No ale, jak widać, nie każdy rodzi się bystrzakiem, jak ja. Trochę szkoda się teraz do Ciebie przyznawać. Mimo wszystko, w końcu Cię odnalazłem, jednak nie mam za wiele czasu, ponieważ nikt nie może dowiedzieć się o istnieniu nas dwóch. Jasne?
-Niby dlaczego?
-Nie czas na wyjaśnienia. Czas goni, a ja mam dla Ciebie małą propozycję – chcesz sobie pożyć trochę na mój koszt?
-To znaczy?
-No tak. Ty nic nie wiesz. Jestem synem króla Jerzego II. Mam ogromny majątek, jestem geniuszem, mam najlepsze oceny. Na ogół niczego, o czym zawsze marzyłeś w życiu, Ci nie braknie. Ludzie mnie kochają, jak z resztą mogłeś się dziś przekonać. Ja niestety mam tego dość i chcę od tego odpocząć. Chcę być zwykłym Karolem, jakim Ty jesteś na co dzień. Chcę spróbować żyć jak normalny człowiek, chociaż na chwilę. W innym przypadku może być ze mną naprawdę źle i nie wiem, jak to się skończy. Jesteś moim bratem, ale to też długa historia. Musisz uwierzyć mi na słowo i po prostu się zgodzić jak brat dla brata. Zrobisz to dla mnie?
-Mam wrażenie, że ktoś mocno mnie wkręca i to jakiś kabaret. Ty mówisz poważnie? Mam wejść tak po prostu do Twego zamku i udawać księcia? Myślisz, że nikt się nie zorientuje? Jak długo ma to w ogóle potrwać?
-Nic się nie bój. Wymienimy się numerami telefonu i będę informował Cię na bieżąco, jak masz się zachowywać. Myślę, że rok przerwy od takiego życia mi wystarczy -ciągnął dalej domniemany brat Karola.
-A moja rodzina? Przecież oni też się zorientują. -pytał dalej zdziwiony szalonym pomysłem @ visca .
-Nic się nie bój. Jestem urodzonym aktorem. Ty z resztą jak widziałem też. Ta jedna, jedyna rzecz – zrób to dla mnie bracie! -prosił dalej wielki geniusz.
-Ehh… O tym, że nie jestem geniuszem, zapewne już zdążyłeś zauważyć. Nie wiem, jak to się skończy, ale… co mi tam! Ahoj przygodo! -rzekł ostatecznie, zgadzając się tym samym na propozycję, wciąż jednak nie mogąc uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
-No dobra. Masz tu numer, puść mi strzałkę i korzystaj z życia. Za chwilę wyślę Ci wszystkie wskazówki i najważniejsze – Od dziś jesteś Pawłem, nie zapominaj, że jestem Ci ogromnie wdzięczny. Korzystaj z życia i do zobaczenia za rok! -oznajmił na odchodne kompan, którego tak właściwie nie znał i nie wiedział, czy dobrze zrobił. Pośpiesznie wysłał sms'a i migiem otrzymał odpowiedź zwrotną z adresem wielkich posiadłości, do którym miał udać się po zajęciach. Całą resztę dnia idealnie udawał kogoś, kim tak właściwie nie był, ale ludzie wierzyli w to, że w tym ciele kryła się zupełnie inna osoba. W taki właśnie sposób nasz Karol, a właściwie książę Karol znany już jako Paweł, kolejny rok spędził pod patronatem olbrzymich posiadłości i luksusów, czekając na wielki powrót swojego brata.

 

linia-ruchomy-obrazek-0268.gif.43e117619c9a6ab99f17d9822983c9ce.gif.633a46bc0162a803fb50c3a9edc4fd52.gif

 

KONIEC.

Dziękuję za dotrwanie do końca. Jeżeli chcesz, aby kolejne opowiadanie lub wierszyk pojawiły się właśnie z Tobą, zostaw komentarz z dopiskiem "chcę opowiadanie" lub "chcę wierszyk".:peepolove:

W kolejce do opowiadania:

@ Extinct.

@ Rudzia

  • Lubię to! 2
  • KAT 1
  • Haha 2
  • Uwielbiam 7
Opublikowano

Wow! Powiem Ci, ze niezłe tam życie będę wiódł 😎

 

Dziekuje raz jeszcze za opowiadanie i czekam na kolejne 😎

  • Zasłużony
Opublikowano

Ten to ma szczęście... Dostał czek na 100 tys. i jeszcze godne życie, taki to pożyje! 

Generalnie długie opowiadanie, zajęło Ci to pewnie sporo czasu, ale fajnie się czytało! :feelsevilman:

 

Czekam na więcej! :pogAWW:

  • Lubię to! 1
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.