Skocz do zawartości
[GIVEAWAY] Nóż survivalowy | Doppler ×
[GIVEAWAY] Bowie Knife | Gamma Doppler ×
czesio

[3.5]. Wiadomości ze świata e-sportu

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

100929546.2_esport.png.f556abe0b63a953fa3a5ac287b2d3d3a.png

 

Dzisiejsze tematy:

Eliminacje do WESG 2018

MIKSTURA o krok od zamkniętych eliminacji do Minora! Tempo Storm odpada

Team Kinguin wspiera kampanię promocyjną Magne B6 Active

AGO wśród uczestników trzeciej edycji LOOT.BET Cup

AGO dzieli się z Na`Vi punktami w ESL Pro League

Waleczne Virtus.pro; Astralis jednak za mocne w ECS

 

Zapraszam do czytania :)

 

neo_virtuspro_shanghai18_4-600x313.jpg.4e8651acc4b4129c93ebf8bc16c8ff03.jpg

 

Eliminacje do WESG 2018

Artykuł:

 

Cały proces eliminacyjny do nadchodzących światowych finałów World Electronic Sports Games 2018 ruszył już jakiś czas temu, ale dopiero jutro do gry wejdą zespoły z Polski. A będzie o co walczyć, bo tym razem krajowe kwalifikacje dadzą bezpośredni awans na turniej główny w Chinach.

 

Już teraz swój udział potwierdziło Virtus.pro, czyli trzecia ekipa finałów z pierwszej edycji oraz AGO Esports, uczestnik ubiegłorocznej odsłony. W wypadku tej drugiej formacji było co prawda kilka wątpliwości z uwagi na niezwykle napięty terminarz. Ostatecznie jednak w porozumieniu z większością drużyn udało się dopasować harmonogram tak, by o żadnych walkowerach nie było mowy – jedynie wspomniane VP wyłamało się z porozumienia. Chwilę później głos zabrał trener Virtusów, Jakub „kuben” Gurczyński, który przyznał, że jego podopieczni również mają pewne zobowiązania. – Popracujcie lepiej nad planowaniem grafiku i nie pchajcie się do każdej możliwej ligi/turnieju. Nie Wy jedyni gracie w takich ligach – stwierdził 30-latek. Więcej na ten temat pod tym adresem.

 

byali_vp_shanghai18-600x313.jpg.54b2b2c96c52aa3ffdd0af506386009f.jpg

 

MIKSTURA o krok od zamkniętych eliminacji do Minora! Tempo Storm odpada:

 

MIKSTURA w ćwierćfinale otwartych eliminacji do europejskiego Minora okazała się lepsza od The Imperial, dzięki czemu jest o krok od awansu do etapu zamkniętego. Tyle szczęścia nie miało z kolei Tempo Storm – międzynarodowy skład, którego barw broni Paweł „innocent” Mocek musiał uznać wyższość Red Reserve, przez co pożegnał się z dalszą rywalizacją.

 

Mikstura vs The Imperial

(16:12 Mikstura)

 

Już pierwsze minuty rozgrywanego na Trainie pojedynku miały niezwykle jednostronny charakter. MIKSTURA od samego początku zdecydowanie dominowała, niemal uniemożliwiając Imperial odpowiednie zawiązanie szyków obronnych. Międzynarodowy skład miał ogromne problemy z agresywnie grającymi Polakami, których swoją grą niósł Paweł „byali” Bieliński. Były członek Virtus.pro był zdecydowanie najskuteczniejszym graczem na serwerze. Niestety ta fantastyczna seria zakończyła się w ostatnich rundach pierwszej połowy, gdy w szeregi ekipy znad Wisły wkradło się ewidentne rozluźnienie, a to poskutkowało tym, że na przerwę rodzimy miks schodził z przewagą 10:5, chociaż do pewnego momentu wydawała się, że będzie ona większa.

 

Gdy po chwili MIKSTURA zgarnęła drugą pistoletówkę, przed Polakami otworzyła się prosta droga do zwycięstwa. Wtedy jednak niespodziewanie Imperial odpowiedziało udanym forcem, po którym po części zmniejszyło swoją stratę. Niemniej o comebacku nie mogło być mowy, bo byali i spółka w porę połapali się co się dzieje. Nadwiślańska formacja ani myślała wypuścić korzystny rezultat i po tej chwili zawahania kontynuowała swój triumfalny marsz. I chociaż ten został jeszcze na krótko zastopowany to finalnie polska piątka dopięła swego dzięki clutchowi wygranemu przez Konrada „EXUSA” Jeńczenia, który ustalił wynik na 16:12.

 

Red Reserve vs Tempo Storm

(16:14 Red Reserve)

 

Pierwsza runda pistoletowa na Cache’u padła łupem Tempo Storm, ale były to tylko miłe złego początki. Z upływem czasu Red Reserve coraz wyraźniej manifestowało bowiem swoje ambicje, aż wreszcie przejęło inicjatywę. W szeregach TS bardzo widoczna była bardzo słaba postawa Pawła „innocenta” Mocka, który przez większą część pierwszej połowy mógł pochwalić się zaledwie… jedną eliminacją. Dopiero tuż przed przerwą Polak dołożył na swoje konto dwa kolejne zabójstwa, ale marne to było pocieszenie, gdyż jego ekipa pozwoliła wydrzeć sobie prowadzenie i grę po stronie atakującej kończyła z trzypunktową stratą.

 

Po przejściu do defensywy TS ponownie okazało się lepsze w strzelaniu z pistoletów, przez co remis stał się naprawdę realną opcją. Nie doczekaliśmy się jednak serii trzech ugranych rund, bo przy wyniku 9:8 Fredrik „freddieb” Buö i spółka zdołali odpowiedzieć. Niemniej co się odwlecze to nie uciecze – w 22. rundzie stan meczu wreszcie się wyrównał. I remis ten utrzymywał się przez kolejne minuty, w efekcie czego obserwowaliśmy naprawdę emocjonującą końcówkę starcia. Niestety, ostatnie słowo należało do Red Reserve, które w czterech końcowych potyczkach okazało się lepsze od Tempo Storm i finalnie to właśnie ten zespół zatriumfował w stosunku 16:14.

 

gcm_kinguin-600x313.jpg.db9b2ee24a611d37494eb7ed88613752.jpg

 

Team Kinguin wspiera kampanię promocyjną Magne B6 Active:

 

Organizacja esportowa Team Kinguin, wspiera kampanię promocyjną suplementu diety Magne B6 Active. Dwumiesięczna, skierowana do fanów esportu w Polsce kampania, poruszy aspekty często pomijane przez esportowych zawodników, a mające duży wpływ zarówno na przebieg ich zawodowej kariery, jak i samego treningu.

 

  • – Jest nam niezmiernie miło, że będziemy mogli przeprowadzić kampanię dla Magne B6 Active, jednego z suplementów diety w rodzinie popularnej marki magnezowej, będącej rynkowym liderem kategorii. Jesteśmy przekonani, że tematy które poruszymy, są wyjątkowo ważnym elementem, potrzebnym w dalszej profesjonalizacji esportu i że w przyszłości staną się one standardem w każdej organizacji, związanej z profesjonalnym graniem w gry komputerowe. Przy obecnym rozwoju branży, zawodowi esportowcy narażeni są na duże ilości stresu, zmęczenia fizycznego i psychicznego wynikającego z dużej ilości turniejów oraz długimi i wykańczającymi podróżami do najodleglejszych zakątków świata. Dbanie o ich stan zdrowia jak i aktywność fizyczną jest z pewnością jednym z kluczowych elementów sukcesu – mówi Giovanni Varriale, COO Team Kinguin.

 

  • – Marka, jako lider na rynku preparatów magnezowych od lat doceniana jest przez konsumentów za wysoką jakość produktów. Formuła Magne-B6 Active® pomaga zmniejszyć uczucie zmęczenia i znużenia. Produkt ma wysoką zawartość magnezu, witaminę B6 oraz kwas foliowy, który dodatkowo wspiera utrzymanie prawidłowych funkcji psychologicznych, w tym odporności na stres – mówi Paweł Trętowski, Senior Brand Manager Magne B6. – Zdecydowaliśmy się na współpracę z Team Kinguin, ponieważ jako organizacja zajmująca się rozwojem esportu, którego popularność wciąż rośnie, zapewnia szerokie i efektywne dotarcie do osób, które na co dzień borykają się z napięciem i zmęczeniem – dodaje.

 

Kampania realizowana będzie w kanałach społecznościowych Team Kinguin i poruszy tematy takie, jak utrzymanie prawidłowej diety, suplementację, regenerację organizmu podczas wycieńczających zawodów, podróży, treningów, a także sposoby radzenia sobie ze stresem oraz potrzebę aktywności fizycznej zawodników esportu.

 

szpero_ago_epec18-600x313.png.a96259624434e74a7b11a29c83e6b6f9.png

 

AGO wśród uczestników trzeciej edycji LOOT.BET Cup:

 

Dziesięć miesięcy po zakończeniu LOOT.BET Cup 2 organizatorzy rozgrywek ogłosili plany związane z trzecią edycją. Polskich kibiców najbardziej zainteresuje zapewne fakt, że wśród zaproszonych uczestników znalazło się AGO Esports.

 

Półfinaliści ostatnich ESL Mistrzostw Polski są jedyną rodzimą formacją w stawce. W ramach losowania zostali oni umieszczeni w grupie A, w której spotkają się m.in. z Epsilon eSports, czyli swoim niedawnym rywalem z ESL Pro European Championship 2018. Ponadto w zbiorze tym znaleźli się również Szwedzi z Red Reserve oraz mający miksowy charakter skład LeftOut, który obecnie tworzą m.in. Adil „ScreaM” BenrlitomMikail „Maikelele” Bill. Z kolei najciekawszą drużyną przydzieloną do zbioru B jest bez wątpienia mający mocarstwowe ambicje Team Vitality, który z całą pewnością ma chrapkę na końcowy triumf.

 

dhmonteral_ago_furlan-600x313.jpg.19159aba63c44302149342880941ba36.jpg

 

AGO dzieli się z Na`Vi punktami w ESL Pro League:

Kolejny mecz AGO Esports rozgrywany w ramach ESL Pro League za nami. Dzisiejszymi przeciwnikami Polaków byli reprezentanci Natus Vincere. Rodzima ekipa zdołała pokonać rywali na Trainie, gdzie zatriumfowała 16:7, lecz po niecałej godzinie uległa 8:16 na Mirage’u.

 

Natus Vincere vs AGO Esports

(7:16 AGO Esports)

 

Pierwsze dwa oczka podczas rozgrywki na Trainie wpadły na konto zawodników AGO Esports. Po jednej stracie Polacy zgarnęli kolejne pięć punktów, a następnie po trzykrotnym zwycięstwie rywali zdobyli kolejne trzy. Reprezentanci Natus Vincere zdołali jednak pokonać biało-czerwonych w dwóch ostatnich rundach połówki, dzięki czemu przegrywali tylko pięcioma oczkami.

 

Po zamianie stron nadwiślańscy gracze co prawda pozwolili przeciwnikom zatriumfować zarówno w pistoletówce jak i rundzie force, lecz później już bez żadnej straty domknęli mecz, który ostatecznie zakończył się wynikiem 16:7.

 

AGO Esports vs Natus Vincere

(8:16 Natus Vincere)

 

Na Mirage’u naszym rodakom nie szło tak dobrze jak na poprzedniej mapie. Co prawda ekipa Damiana „Furlana” Kisłowskiego okazała się lepsza w pistoletówce, ale po kilku minutach Na`Vi wydarło rodzimym zawodnikom pięć oczek. Reprezentanci AGO wkrótce doliczyli na swoje konto następne dwa punkty, lecz wschodnioeuropejska drużyna ani myślała ustąpić i bez większych problemów zatriumfowała w sześciu rundach, tracąc przy tym tylko jedną.

 

W drugiej połówce i pistoletówkę i force’a zgarnęli Polacy. Gracze Natus Vincere przypuścili jednak kontratak, w wyniku którego odzyskali trzy oczka. Jastrzębie do swojego dorobku dodały jeszcze dwie rundy, lecz po kilku minutach ulegli na drugiej mapie 8:16.

 

blast_virtus.pro_morelz2-600x313.jpg.f1c37b48ddcac2422e07571f967613e5.jpg

 

Waleczne Virtus.pro; Astralis jednak za mocne w ECS:

 

Pewne awansu na finały lanowe Esports Championship Series Astralis dało trochę pola do popisu naszej rodzimej piątce. Virtus.pro miało kilka dobrych momentów w trakcie tego meczu, ale jednak w decydujących chwilach nie było silnych na duński superteam. Dwie porażki powodują, że Polacy ciągle są czerwoną latarnią ligi.

 

Astralis vs Virtus.pro

(16:8 Astralis)

 

Kiedy wszyscy spodziewali się innego obrotu spraw, Virtus.pro zaliczyło pierwszą udaną w tym meczu pistoletówkę. Niestety, wygrana ta nie przyniosła wiele korzyści, bowiem po kilku minutach serwer został zdominowany przez najlepszy zespół świata. W duńskiej piątce wszystko funkcjonowało niezwykle precyzyjnie, a bardzo skrupulatna gra obronna znalazła swoje odzwierciedlenie w wyniku. Polacy musieli bowiem poczekać aż 10 kolejnych rund, aby ponownie dopisać punkt na swoje konto. Na dwóch fragach zatrzymał się jednak licznik polskiego zespołu w pierwszej połowie. Gdy wszystko wskazywało, że lada moment pojedynek dobiegnie końca, podopieczni Jakuba „kubena” Gurczyńskiego wzięli się do pracy i dzięki pięciu zwycięstwom z rzędu napsuli trochę krwi rywalom. W końcu inicjatywę przejęło z powrotem Astralis, zadając decydujący cios w 24. rundzie.

 

Virtus.pro vs Astralis

(14:16 Astralis)

 

Delikatne deja vu mogli mieć fani oglądający drugą mapę polsko-duńskiego starcia. Virtusi znowu zdołali wygrać na otwarcie, a później nawet dołożyć drugi triumf i objąć prowadzenie 2:0. Nie minęło jednak wiele, a scenariusz z Inferno zdawał się powtarzać. Astralis szybko przejęło pałeczkę po Polakach i zasiadło na pozycji lidera. W kolejnych minutach mecz toczony był jednak w systemie punkt za punkt. Ku zdziwieniu większości obserwatorów, w końcówce pierwszej odsłony nieznaczną przewagę zaczęła zaznaczać formacja znad Wisły. W efekcie tego VP przerwę spędziło na prowadzeniu 9:6.

 

Sytuacja stała się jeszcze korzystniejsza, gdy Filipowi „NEO” Kubskiemu i kolegom udało się zwyciężyć w kolejnej tego wieczoru pistoletówce. Polacy poszli za ciosem i wraz z upływającym czasem sukcesywnie powiększali swój dorobek. Taki stan rzeczy wyraźnie podrażnił formację ze Skandynawii, która nagle obróciła losy meczu o 180 stopni. Z wyniku 13:6 na korzyść Virtus.pro zrobiło się 13:13. I mimo że chwilę później jedno oczko zasiliło konto Polaków, to decydujący cios należał w tym meczu do najlepszej drużyny rankingu HLTV, która triumfowała rezultatem 16:14.

 

Źródło: Cybersport.pl

 

Dodałem nowy temat ze względu, że dziś przypłynęło dużo informacji o e-sporcie :)

Link do poprzedniego tematu - Otwórz

 

Pozdrawia @ Skiper

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.