Skocz do zawartości
BIG GIVEAWAY - Nóż z hakiem oraz inne skiny ×

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

Wykonawca: LP
Utwór: „Lost on You”
Rok wydania: 2015
Album: Lost on You
Gatunek: alternatywny pop / folk rock / indie rock

Kilka słów o wykonawcy

LP, czyli Laura Pergolizzi, to amerykańska wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka, której właściwie nie da się pomylić z nikim innym. Charakterystyczna burza włosów, ukulele przewieszone przez ramię, przeciągłe gwizdy oraz głos, który potrafi zabrzmieć jednocześnie szorstko, czule i przejmująco — wszystko to stworzyło artystyczny wizerunek wyrazisty, lecz pozbawiony sztuczności.

Zanim LP zdobyło międzynarodową popularność jako wykonawca, pisało utwory również dla innych artystów. Prawdziwym przełomem okazało się jednak „Lost on You”, które otworzyło przed LP sceny całego świata i stało się najbardziej rozpoznawalną kompozycją w dorobku artysty.

Singiel ukazał się pierwotnie w 2015 roku, natomiast album Lost on You trafił na europejski rynek 9 grudnia 2016 roku. W Stanach Zjednoczonych został wydany w rozszerzonej wersji w maju 2017 roku, stąd pojawiające się czasami różnice w datach przypisywanych temu utworowi.

Dlaczego uważam, że ten utwór jest cudowny?

„Lost on You” jest piosenką o chwili, w której człowiek jeszcze znajduje się w związku, ale już przeczuwa jego śmierć. Druga osoba wciąż siedzi naprzeciwko, wciąż zajmuje swoją stronę łóżka, zostawia kubek w zlewie i wypowiada znajome słowa, lecz emocjonalnie znajduje się już gdzieś daleko. Nie ma jeszcze ostatecznego pożegnania, a jednak w powietrzu od dawna unosi się jego zapach.

LP mówiło o utworze jako o historii relacji, która powoli się rozpadała — o obserwowaniu ukochanej osoby oddalającej się krok po kroku i bolesnej świadomości, że nie można już niczego zatrzymać. Piosenka powstała przed ostatecznym rozstaniem, niemal jak pytanie skierowane do kogoś, kto nie chciał lub nie potrafił zauważyć nadchodzącego końca.

Najbardziej zachwyca mnie w niej emocjonalna niejednoznaczność. Nie jest jedynie lamentem po utraconej miłości. Jest również wyrzutem, rachunkiem wystawionym po latach oraz próbą zrozumienia, czy wszystko, co zostało ofiarowane drugiemu człowiekowi, miało dla niego jakiekolwiek znaczenie. Nie pojawia się tu proste: „tęsknię za tobą”. Zamiast tego pada znacznie boleśniejsze pytanie: czy zauważysz kiedyś, ile mnie kosztowało kochanie ciebie?

Utwór zaczyna się niemal spokojnie. Gitara wyznacza leniwy, nieco kołyszący rytm, a głos LP jeszcze nie krzyczy — raczej opowiada, wspomina, ostrożnie przesuwa palcem po bliźnie. W tle pojawia się charakterystyczny gwizd, który brzmi jak coś zawieszonego między wołaniem a westchnieniem. Jest w nim samotność człowieka, który od dawna zna odpowiedź, lecz wciąż zadaje pytanie, ponieważ odpowiedź wypowiedziana na głos stałaby się zbyt prawdziwa.

Później przychodzi refren i wszystko pęka.

Wokal LP nie jest sterylnie piękny. Ma chropowatość, drżenie i ten szczególny rodzaj niedoskonałości, dzięki któremu emocje nie brzmią jak odegrane. Głos wznosi się coraz wyżej, jakby każde kolejne słowo wymagało przedarcia się przez opór gardła. Można odnieść wrażenie, że artysta nie wykonuje piosenki, lecz ponownie przeżywa rozmowę, której nigdy nie udało się dokończyć.

„Lost on You” nie opowiada wyłącznie o utracie drugiej osoby. Opowiada także o utracie samego siebie — wszystkich godzin, gestów, kompromisów i nadziei pozostawionych w relacji, która miała przetrwać, lecz powoli zamieniała się w pusty pokój. To właśnie dlatego ten utwór trafia tak głęboko. Większość ludzi zna ten moment: spojrzenie na ukochaną osobę i nagłe odkrycie, że choć jej twarz nadal jest znajoma, nie potrafi się już do niej dotrzeć. Ta piosenka jest cudowna, ponieważ pozostaje jednocześnie intymna i ogromna. Może brzmieć jak ciche wyznanie słuchane samotnie późną nocą, ale podczas koncertu przemienia się w hymn śpiewany przez tysiące osób, z których każda pamięta własne odejście, własne rozczarowanie i własne pytanie pozostawione bez odpowiedzi.

„Lost on You” boli, lecz nie jest bezsilne. W jego smutku kryje się godność. To nie błaganie, aby ktoś wrócił. To ostatnie spojrzenie rzucone w stronę człowieka, któremu oddało się zbyt wiele, i próba powiedzenia: kiedyś zrozumiesz, co straciłeś. Być może właśnie dlatego utwór tak długo pozostaje w człowieku. Kończy się po kilku minutach, ale jego emocjonalne echo trwa znacznie dłużej — w gardle, pod skórą i w tych wszystkich miejscach pamięci, do których zwykle woli się nie zaglądać.

 

  • Uwielbiam 2

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.