Skocz do zawartości
BIG GIVEAWAY - Nóż z hakiem oraz inne skiny ×

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

xcSu3kD.png

Jest coś absurdalnie zabawnego w tym, że całe pokolenie słyszało przez lata, iż „komputer niszczy relacje międzyludzkie”, po czym finalnie okazało się, że dla wielu ludzi to właśnie internet był jedynym miejscem, w którym jakiekolwiek relacje naprawdę powstały.

Bo prawda jest taka, że ogromna część dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków dorastała nie na podwórkach, tylko na serwerach. Nie przy trzepaku, ale na TeamSpeaku. Nie w szkolnych świetlicach, tylko podczas nocnych raidów, rankedów i rozmów ciągnących się do czwartej rano, kiedy ktoś odpalał muzykę z YouTube’a przez mikrofon tak fatalnej jakości, że brzmiała jak transmisja z tonącego okrętu.

I jakkolwiek śmiesznie to brzmi — dla wielu ludzi były to najbardziej prawdziwe relacje w ich życiu.

xcSu3kD.png

Internet bardzo długo traktowano jak coś sztucznego. „Nieprawdziwego”. Ludzie starszych pokoleń uwielbiali mówić, że „prawdziwe znajomości są w realnym świecie”, jakby emocje miały magicznie zmieniać swoją wartość po przejściu przez kabel ethernetowy.

Tyle że rzeczywistość wyglądała często zupełnie inaczej.

Bo kiedy ktoś miał piętnaście lat i wracał ze szkoły, w której czuł się obcy, wyśmiewany albo zwyczajnie niewidzialny, to właśnie internet stawał się miejscem, gdzie po raz pierwszy miał poczucie przynależności. Tam ktoś czekał. Tam ktoś pytał, czy wbijasz wieczorem na TS-a. Tam ktoś zauważał, że masz gorszy humor, mimo że nigdy nie widział twojej twarzy.

I być może właśnie dlatego dla ogromnej części ludzi więzi zbudowane online były emocjonalnie silniejsze niż wiele relacji „w realu”.

Sam zresztą mam absurdalne wręcz wspomnienia z czasów, kiedy człowiek potrafił znać czyjś głos lepiej niż własnych sąsiadów. Wiedział, kiedy ktoś jest zmęczony po samym sposobie powiedzenia „siema”. Wiedział, kiedy coś jest nie tak, choć druga osoba uparcie mówiła, że „git”. Godzinami siedziało się na TeamSpeaku albo później Discordzie, robiąc absolutnie nic. Każdy grał w coś innego, ktoś jadł kolację do mikrofonu, ktoś przeklinał matchmaking, ktoś opowiadał o rozstaniu, a ktoś inny po prostu milczał i słuchał.

I paradoksalnie właśnie w tym „nicnierobieniu” było więcej autentyczności niż w połowie współczesnych relacji budowanych dziś przez estetyczne stories i rozmowy prowadzone emoji.

Bo internet dawniej był bardziej brzydki, ale też bardziej ludzki.

xcSu3kD.png

Dzisiejsze media społecznościowe opierają się głównie na wizerunku. Pokazujesz siebie. Budujesz wersję własnego życia do oglądania. Discord czy stare TeamSpeaki działały zupełnie inaczej. Tam człowiek najpierw był głosem, charakterem i obecnością, a dopiero później twarzą.

To dlatego tyle osób z tamtych lat pamięta sytuacje kompletnie surrealistyczne z perspektywy „normalnego świata”. Można było znać człowieka pięć lat i nie wiedzieć nawet, jak wygląda. A mimo to wiedzieć o nim więcej niż o ludziach spotykanych codziennie w szkole albo pracy.

I to jest chyba rzecz, której osoby spoza tego świata nigdy do końca nie zrozumieją — że dla wielu z nas internet nie był dodatkiem do życia. On był życiem społecznym.

W moim przypadku większość ludzi, którym naprawdę mówiłem o sobie, poznawałem właśnie online. Nie na imprezach. Nie na studiach. Nie „na mieście”. Tylko gdzieś między jednym rankedem a drugim, podczas nocnych rozmów na Discordzie, kiedy po kilku godzinach grania schodziło już całe społeczne napięcie i człowiek zaczynał mówić bardziej szczerze, niż planował.

I tak, brzmi to trochę tragikomicznie, kiedy człowiek orientuje się po latach, że więcej emocjonalnych rozmów przeprowadził z ludźmi o nickach typu „xXDarkSniperXx” niż z połową znajomych z własnego otoczenia. Ale może to nie internet jest tutaj problemem. Może problemem jest to, że współczesny świat poza internetem coraz rzadziej daje ludziom przestrzeń na prawdziwą bliskość.

Najsmutniejsze jest jednak to, że wiele z tych relacji zniknęło dokładnie tak samo, jak się pojawiło — nagle i bez ostrzeżenia.

Ktoś przestał wchodzić online. Ktoś założył rodzinę. Ktoś poszedł do pracy na zmiany. Ktoś usunął konto. Ktoś po prostu zniknął.

I człowiek czasem nawet nie wie, co się stało z ludźmi, z którymi spędził setki albo tysiące godzin życia.

To dziwny rodzaj żałoby, bardzo charakterystyczny dla internetowego pokolenia. Nie ma pogrzebu. Nie ma oficjalnego końca znajomości. Jest tylko coraz dłuższa cisza na liście znajomych i status „offline” wiszący miesiącami.

A mimo to te relacje zostają w człowieku na lata.

Bo ciężko zapomnieć ludzi, z którymi dorastało się emocjonalnie. Ludzi, którzy słyszeli cię częściej niż własna rodzina. Ludzi, przy których spędzało się większość nastoletnich nocy.

xcSu3kD.png

Bo gry online bardzo często nie były tylko grami. One były tłem do relacji.

Ludzie zakochiwali się podczas wspólnego grania. Przeżywali żałoby. Rozstania. Kryzysy psychiczne. Siedzieli razem po nocach po śmierci kogoś bliskiego, nawet jeśli dzieliły ich setki kilometrów. Dla wielu nastolatków serwery Discorda były pierwszym miejscem, gdzie mogli powiedzieć głośno, że coś jest z nimi nie tak i nie zostać od razu wyśmianym.

Oczywiście internet potrafił być też okrutny. Toksyczny. Brutalny. Ale jednocześnie dawał coś, czego wielu ludziom brakowało w codziennym życiu — możliwość znalezienia „swoich”.

I chyba dlatego pokolenie wychowane przez gry online tak mocno przywiązuje się do wspomnień związanych z dawnym internetem. To nie nostalgia za samą grą. Nikt normalny nie tęskni realnie za lagami na TeamSpeaku, rozłączającym internetem i darciem się do mikrofonu „cover me”. Ludzie tęsknią za emocją wspólnego przeżywania czegoś.

Za czasami, kiedy logowanie na serwer przypominało wracanie do miejsca, w którym ktoś naprawdę czekał.

xcSu3kD.png

Współczesny świat nadal lubi powtarzać, że internet oddala ludzi od siebie. I oczywiście — czasem tak jest. Ale równie często internet był jedynym powodem, dla którego ktoś w ogóle przetrwał samotność.

Pokolenie wychowane przez gry online nauczyło się budować więzi trochę inaczej. Mniej formalnie. Często chaotycznie. Czasem anonimowo. Ale niekoniecznie mniej prawdziwie.

Bo emocje nie stają się mniej realne tylko dlatego, że przechodzą przez słuchawki.

A jeśli ktoś uważa inaczej, to prawdopodobnie nigdy nie siedział do piątej rano na Discordzie z ludźmi, którzy technicznie byli „obcy”, a mimo to w pewnym momencie stali się bardziej domem niż połowa rzeczywistości poza ekranem.

xcSu3kD.png

Z tego miejsca pozdrowienia dla @ Irytująca | @ FUTUBA. | @  Fisha | @  Purple | @ 71. | @ Wr3dnyy

  • Lubię to! 2
  • KAT 1
  • Wow 1
  • Uwielbiam 5
Opublikowano

Jestem pełen podziwu, że chce Ci się tyle pisać. Należy się podwyżka za zaangażowanie. Jeśli firmy katujemy na to nie stać, to wystarczy obciąć tym co mniej robią. ( inicjały T oraz I ). 

  • UB Team CS 1.6
Opublikowano
4 godziny temu, Colette. napisał(a):

Ktoś po prostu zniknął.

I czasami nadal nawet po miesiacach, latach ludzimy sie nadzieja, ze kiedys moze na nowo takie osoby sie pojawia z informacja - hej stary/stara nie uwierzysz jakie zmiany nastaly w moim zyciu. Masz chwile? Wlaczajac kolejna partyjke w grze badz sluchajac w tle Jockie Music. 

 

Osobiscie wole te relacje przez Internet, niekiedy nawet ludzi z tego samego miasta mozna bylo w taki sposob poznac lepiej, szybciej nijezeli w realu (uklon w Strone Bladego/Stylowego). 

 

Niektore znajomosci, mimo ze krotkie swoja intensywnoscia potrafia wypalic w naszej duszy nigdy nieznikajacy znak, ktory w sytuacjach, gdzie trzeba pomyslec, zastanowic sie nad decyzja do podjecia- puff - pojawiaja sie i przypominaja o sobie pomagajac wybrac kolejny cel badz ominac przeszkode. 

 

 

 

 

PS. Dzieki za te imgury walone, jakby innej strony nie bylo do wklejania obrazkow! XD 

  • Przykro mi 1
  • Mistrz Ruletki
Opublikowano

Niektóre znajomości, które poznałem podczas grania i rozmawiania na ts3 w późniejszym etapie poznałem takie osoby na żywo i do dziś utrzymujemy kontakt, mimo że już tak często nie gramy, ani nie gadamy.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.