Skocz do zawartości
[GIVEAWAY] Nóż survivalowy | Doppler ×
[GIVEAWAY] Bowie Knife | Gamma Doppler ×

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

O tym, jak współczesny świat nauczył facetów istnieć wyłącznie pod warunkiem, że są potrzebni

 

Współczesna rozmowa o męskości jest dziwna. Pełna sprzeczności, emocjonalnych szantaży i społecznych oczekiwań, które zmieniają się szybciej niż ludzie są w stanie je zrozumieć. Z jednej strony mówi się dziś o kryzysie mężczyzn — o samotności, depresji, uzależnieniach, wypaleniu i emocjonalnym zagubieniu. Z drugiej, każdy publiczny przejaw męskiej słabości nadal budzi dyskomfort, kpinę albo irytację.

Mężczyzna ma się zmieniać, ale najlepiej bezboleśnie i bez przeszkadzania otoczeniu. Ma rozumieć emocje, lecz nie obciążać nimi innych. Ma być wrażliwy, ale jednocześnie stabilny, pewny siebie i skuteczny. Ma pracować nad sobą, zarabiać, wyglądać dobrze, być emocjonalnie dojrzały, seksualnie pewny, odpowiedzialny, obecny i spokojny. Ma być wszystkim naraz — a jeśli nie daje rady, słyszy zwykle, że po prostu „za mało nad sobą pracował”.

Tyle że problem współczesnej męskości nie zaczął się w internecie. On zaczął się dużo wcześniej — w domach, szkołach i relacjach, które przez lata uczyły chłopców jednego: że ich wartość istnieje wyłącznie wtedy, gdy są użyteczni.

_________________________________________________

Większość mężczyzn nie została wychowana do życia emocjonalnego. Została wychowana do pełnienia funkcji. Już jako chłopcy bardzo szybko uczą się, że akceptacja jest warunkowa. Dziewczynce częściej wybacza się słabość, płacz, zagubienie czy emocjonalność. Chłopiec ma być „dzielny”. To słowo powtarza się latami tak długo, aż zaczyna oznaczać coś znacznie bardziej brutalnego: masz sobie radzić sam.

Wielu mężczyzn dorasta więc z przeświadczeniem, że miłość, uznanie i szacunek otrzymuje się wyłącznie za wyniki. Za sukces. Za odporność. Za zaradność. Za to, że nie sprawia się problemów. Nikt nie pyta chłopca, co czuje, kiedy siedzi godzinami zamknięty w pokoju. Pytają raczej, dlaczego jest niegrzeczny, czemu się nie uczy albo dlaczego „znowu ma humor”.

Potem ten sam chłopiec staje się dorosłym mężczyzną, który świetnie potrafi naprawić samochód, załatwić kredyt, znaleźć dodatkową pracę i zachować zimną krew podczas kryzysu — ale kompletnie nie rozumie samego siebie. Nie umie powiedzieć: „jest mi źle”. Nie umie przyznać, że się boi. Nie umie poprosić o pomoc bez poczucia upokorzenia.

I społeczeństwo bardzo długo uważało to za zaletę.

Przez dekady idealny mężczyzna był przecież cichy, skuteczny i odporny. Taki, który „nie marudzi”. Taki, który bierze wszystko na siebie. Taki, który nawet jeśli psychicznie tonie, nadal wstaje rano do pracy i płaci rachunki. Problem polega na tym, że człowiek nie jest maszyną. A emocje ignorowane przez lata nie znikają — one tylko zmieniają formę.

Dlatego współczesny kryzys męskości rzadko wygląda jak filmowy dramat. Znacznie częściej przypomina zmęczonego faceta siedzącego po nocach przed monitorem, uzależnionego od telefonu, alkoholu, pornografii albo pracy. Przypomina ludzi, którzy nie pamiętają, kiedy ostatni raz naprawdę odpoczywali psychicznie. Przypomina mężczyzn będących w związku i jednocześnie czujących się kompletnie samotnie.

_________________________________________________

To właśnie samotność jest dziś jednym z największych problemów mężczyzn — i jednocześnie jednym z najbardziej ignorowanych. Kobiety zwykle budują sieci emocjonalnego wsparcia dużo wcześniej. Rozmawiają ze sobą o relacjach, emocjach, problemach. Mężczyzn natomiast nauczono przede wszystkim wspólnego działania, nie wspólnego przeżywania. Ich relacje często opierają się na aktywności: pracy, alkoholu, sporcie, grach, wspólnym „robieniu czegoś”.

Dlatego wielu facetów po trzydziestce czy czterdziestce nagle odkrywa, że nie ma ani jednej osoby, z którą potrafiłoby szczerze porozmawiać. Nie kolegi od piwa. Nie znajomego z pracy. Tylko człowieka, przy którym można powiedzieć: „nie daję już rady”.

To jeden z powodów, dla których rozstania tak często kompletnie niszczą mężczyzn psychicznie. Partnerka bywa dla nich jedyną prawdziwą więzią emocjonalną w życiu. Gdy odchodzi, zostaje pustka, której wcześniej nawet nie zauważali, bo była skutecznie przykrywana codziennym funkcjonowaniem.

A potem przychodzą wieczory. Cisza mieszkania. Telefon, który nie dzwoni. Dziwne uczucie bycia kompletnie zbędnym.

I właśnie wtedy wielu mężczyzn zaczyna rozumieć, że przez całe życie budowali swoją wartość wyłącznie wokół tego, co mogą dać innym.

_________________________________________________

Współczesny mężczyzna żyje dziś pod nieustanną oceną. Nigdy wcześniej presja porównywania się nie była tak ogromna. Media społecznościowe stworzyły rzeczywistość, w której mężczyzna bez przerwy ogląda innych mężczyzn bogatszych, wyższych, bardziej umięśnionych, bardziej charyzmatycznych, bardziej doświadczonych seksualnie i bardziej „spełnionych”.

Internet wmówił ludziom, że każdy może być wyjątkowy. W praktyce sprawił jedynie, że miliony osób zaczęły czuć się przeciętne.

Mężczyźni są dziś bombardowani sprzecznymi komunikatami. Mają być ambitni, ale nie zbyt skupieni na sukcesie. Dominujący, ale bezpieczni. Wrażliwi, ale nie zbyt emocjonalni. Pewni siebie, ale nie aroganccy. Mają rozumieć kobiece potrzeby, lecz jednocześnie sami nie mieć zbyt wielu potrzeb, bo wtedy stają się „obciążający”.

To tworzy absurdalny model człowieka emocjonalnie sterylnego — takiego, który potrafi dawać wsparcie wszystkim wokół, samemu pozostając praktycznie bezobsługowy.

Najbardziej tragiczne jest jednak to, że ogromna część mężczyzn naprawdę zaczyna wierzyć, że ich problemy nikogo nie obchodzą. Że są wartościowi wyłącznie wtedy, kiedy są silni, skuteczni albo użyteczni. A jeśli przestaną tacy być — zostaną wymienieni na lepszy model.

I trudno się dziwić, skoro kultura nieustannie pokazuje mężczyznę jako projekt do naprawy. Za mało emocjonalny. Za mało rozwinięty. Za mało świadomy. Za mało obecny. Za mało romantyczny. Za mało ambitny. Zawsze „za mało”.

_________________________________________________

Być może największym problemem współczesnej męskości jest to, że mężczyznom odebrano prawo do zwyczajnej słabości. Nie tej romantycznej, filmowej, atrakcyjnej wizualnie. Prawdziwej. Brzydkiej. Niewygodnej.

Społeczeństwo deklaratywnie mówi dziś o zdrowiu psychicznym mężczyzn, ale praktyka wygląda zupełnie inaczej. Nadal istnieje ogromny społeczny lęk przed mężczyzną, który przestaje być stabilny. Bo kiedy kobieta się rozpada, zwykle dostaje wsparcie. Kiedy rozpada się mężczyzna — często budzi niepokój albo irytację.

Dlatego tylu facetów cierpi po cichu. Funkcjonują. Chodzą do pracy. Żartują. Spotykają się ze znajomymi. Wracają do domu i siedzą po nocach w telefonie tylko po to, żeby czymkolwiek zagłuszyć własną głowę.

Niektórzy uciekają w alkohol. Inni w pornografię. Jeszcze inni w siłownię, pracę albo przypadkowy seks. Nie dlatego, że są zepsuci. Dlatego, że przez całe życie uczono ich jednego mechanizmu: nie czuj — działaj.

_________________________________________________

Największym paradoksem współczesnej męskości jest to, że mężczyźni nigdy wcześniej nie słyszeli tak wiele o emocjach, a jednocześnie nigdy wcześniej nie byli tak emocjonalnie zagubieni.

Bo prawdziwy problem nie polega na tym, że mężczyźni „nie umieją mówić o uczuciach”. Problem polega na tym, że ogromna część z nich przez całe życie miała poczucie, iż ich uczucia są mniej ważne od ich funkcji.

I może właśnie dlatego tylu z nich żyje dziś w cichym wyczerpaniu. Z uśmiechem, który działa jak odruch. Z poczuciem odpowiedzialności większym niż własne możliwości. Z lękiem, że jeśli przestaną być potrzebni — staną się niewidzialni.

A człowiek, który całe życie boi się stać niewidzialny, zrobi wszystko, żeby nadal wyglądać na silnego. Nawet jeśli w środku od dawna już się rozpada.

  • Wow 1
  • Uwielbiam 4
Opublikowano

Badania ówczesne pokazują spadek testosteronu u mężczyzn. Życie to biologia, chemia i fizyka. Nie można czuć się dobrze z obniżonym stężeniem tego hormonu. Pewne problemy znikają, wraz ze zmianą trybu życia. Oczywiście nie jest to panaceum na wszystko. 

Ps. Kewin, masz bana, ale byłbyś z tego posta dumny  :)

  • Uwielbiam 2
  • Sponsor
Opublikowano

Bardzo dobrze napisane. Wielu myśli, że mężczyźni są twardzi jak skała i są nie do złamania psychicznie, a jeśli pokazują zbyt wiele emocji, to są po prostu słabi. Każdy mężczyzna musi czasami wylać z siebie negatywne emocje zbierane po całym dniu, ale najczęściej robi to w samotności, by nie zostać ocenianym, bądź nawet wyśmianym przez ludzi ze swojego otoczenia. Sam po ciężkim i wyczerpującym dniu, ale nie fizycznie, tylko psychicznie lubię wsiąść do samochodu i pojeździć sobie bez celu słuchając muzyki, a potem pojechać na panoramę miasta i zapalić papierosa w samotności wpatrując się w światła miasta.

  • Uwielbiam 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.