Skocz do zawartości
[GIVEAWAY] Nóż survivalowy | Doppler ×
[GIVEAWAY] Bowie Knife | Gamma Doppler ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Zasłużony
Opublikowano

Kraina Katujemy: Początek Oporu

Prolog: Cisza przed Burzą

Po 20 latach szerzenia dobra w Krainie Katujemy, trzej nieodłączni przyjaciele — @ Adik , @ Horazon i @  wuzelove — spędzali spokojny wieczór w swojej drewnianej chacie na skraju lasu. W kominku trzaskał ogień, a na stole stały gliniane kufle wypełnione piwem, podarowanym przez wiedźmińskie dzieci: @  .dERYL i @  Gosia ?!. Ich rozmowy toczyły się wokół dawnych przygód, dziwnych potworów i bohaterskich czynów.

— „Pamiętacie, jak Horazon próbował ujarzmić tego wściekłego kozła? Prawie skończył z rogami w tyłku!” — zaśmiał się @  wuzelove, z trudem powstrzymując się od rozlania piwa.
— „To było taktyczne podejście terenowe!” — obruszył się @  Horazon, ale na jego twarzy widać było rozbawienie.

Nagle ciszę przerwał ogłuszający huk. Ziemia zadrżała, a niebo rozdarła olbrzymia wyrwa, z której emanowało pulsujące, niepokojące światło. Zatrzymali się w pół śmiechu. Puste kufle wypadły z rąk, rozbijając się o podłogę.

@  Adik zerwał się pierwszy, jego spojrzenie spoważniało:
— „Trzeba to zbadać natychmiast.”

@  Horazon wstał bez słowa, skinął głową, ale @  wuzelove, spoglądając na ciemne niebo, zmrużył oczy i odparł:
— „Albo… możemy się przespać? Z rana na świeżo ogarniemy sytuację. W końcu kto zdrowy na umyśle podejmuje poważne decyzje po trzech kuflach piwa?”

Przyjaciele, mimo napięcia, parsknęli śmiechem i… zgodzili się. Rano miało przyjść nowe spojrzenie. Niestety, to była ich pierwsza pomyłka.

Rozdział I: Spotkanie z Nieznanym

Świt zastał ich gotowych do drogi. Wyrwa na niebie wciąż pulsowała jak rana na ciele świata. Po dotarciu na miejsce zobaczyli coś, co sprawiło, że ich śniadanie stanęło im w gardłach. Ogromne, obce statki kosmiczne rozbiły się na polanie niczym cienie z odległej galaktyki. Metalowe kolosy parowały, a w powietrzu unosił się ostry zapach spalonego ozonu.

— „Musimy dowiedzieć się, kim oni są i czego chcą.” — powiedział cicho @  Horazon, ściskając swój myszoped jak talizman.

@  Adik zmrużył oczy, obserwując sylwetki dziwnych postaci kręcących się wokół wraków.
— „Nie możemy działać pochopnie. Takie historie zawsze kończą się źle. Poczekajmy, aż się rozdzielą, a potem zakradniemy się do ich bazy.”

@  wuzelove uniósł swoją magiczną klawiaturę.
— „Zgoda. Ja zajmę się danymi. Ktoś musi wiedzieć, z czym mamy do czynienia.”

Plan działał gładko… do czasu. Natknęli się na czujniki ruchu. @  Horazon, z typowym dla siebie sprytem, wykorzystał swój myszoped, aby zhakować system zabezpieczeń.

— „Cisza, @  Adik. Jeśli to się nie uda… będziemy smażyć się jak bekon.” — szepnął, koncentrując się.

Po kilku minutach napięcia czujniki zgasły. Udało się. Dostali się do głównego terminala. @  wuzelove zaczął ściągać dane, stukając w klawiaturę z prędkością godną legend.

Nagle rozległ się alarm. Czerwone światła zalały korytarze. Strażnicy otoczyli ich i zanim zdążyli zareagować, zostali ogłuszeni bronią energetyczną.

 

Rozdział II: Przymierze w Celi

Przebudzenie było brutalne. Chłodne, metalowe ściany celi odbijały echo ich oddechów. Nagle drzwi otworzyły się z sykiem.

 „Długo tu siedzicie?” — odezwał się nieznajomy mężczyzna, jego sylwetka była zarysowana w blasku migoczącego światła.

@  Adik uniósł brew.
 „Cóż… nie zdążyliśmy zamówić kawy, ale zaczynało się robić przytulnie.”

 „Nie ma czasu na żarty. Jestem @  ElementaR, dowódca oddziału Anubis. Przyszedłem was wyciągnąć.” — powiedział, rozcinając ich kajdany laserowym ostrzem.

@  wuzelove jęknął:
 „Nie możemy jeszcze iść. Zostawiliśmy nasz sprzęt. Bez niego jesteśmy bezużyteczni.”

@  ElementaR spojrzał na niego chłodno.
 „Nie mamy czasu, ale… rozumiem. Ruszamy po wasz grat.”

Rozdział III: Odbicie Sprzętu i Wódczana Niespodzianka

Po cichu przemykali korytarzami, eliminując strażników. Dotarli do zbrojowni. Wśród broni i sprzętu stała mała, zamknięta skrzynka.

— „Zostaw to, nie mamy czasu na bzdury.” — ponaglił @  Adik.

@  ElementaR uparł się jednak, otworzył skrzynkę …
— „Wódka.” — powiedział z uśmiechem, jakby znalazł świętego Graala.

— „Bierzemy. Zawsze może się przydać.” — mruknął @  wuzelove, pakując butelki do plecaka.

Rozdział IV: Misja Ostateczna

Po powrocie do obozu Anubisa atmosfera była ciężka, napięcie można było niemal kroić nożem. W namiocie dowodzenia światło migotało nad holograficzną mapą bazy Konfederacji. @  wuzelove pochylony nad swoim magicznym urządzeniem analizował dane, które udało się zdobyć podczas misji infiltracyjnej. Palce z wprawą tańczyły po klawiaturze, ale jego twarz zdradzała narastający niepokój.

 „Nie wierzę… Oni planują ogołocić naszą planetę z surowców i przenieść wojnę do naszej galaktyki!” — głos @  wuzelove zadrżał od złości, a echo jego słów rozeszło się po cichym pomieszczeniu.

@  ElementaR skinął głową, zaciśnięte pięści bielały od napięcia.
 „Pochodzimy z galaktyki rozdzieranej wojną. Kraina Katujemy to tylko kolejny cel na ich mapie. Gdy skończą z nami, nie zostanie nic prócz popiołów.”

W ciszy, która zapadła, @  Adik wstał z ławki, poprawiając pas z bronią.
 „To się nie stanie. Nie pozwolimy na to.” — powiedział stanowczo, jego oczy płonęły determinacją.

Plan Ataku

Plan był prosty, ale wymagał perfekcyjnej koordynacji. Dwie drużyny: @  Horazon z oddziałem Anubisa mieli przeprowadzić frontalny atak, by odciągnąć uwagę wroga. Tymczasem @  Adik, @  wuzelove i @  ElementaR mieli zakraść się do serwerowni w samym sercu bazy Konfederacji, by wprowadzić wirusa paraliżującego ich infrastrukturę.

Noc była cicha, zbyt cicha jak na pole bitwy. Cienie przemykały między ruinami, gdy drużyna @  Horazon zbliżała się do głównych bram. Gdy zegar wskazał wyznaczoną godzinę, rozległ się pierwszy wybuch. Ognista kula rozświetliła mrok, a wrzaski zaskoczonych strażników przebiły ciszę nocy.

 „Zaczęło się. Teraz nasza kolej.” — szepnął @  Adik, prowadząc swoją drużynę w mrok.

Infiltracja

Wślizgnęli się do bazy przez kanały serwisowe. Pachniało tam rdzą i starym olejem, a echo kroków odbijało się od metalowych ścian. @  ElementaR z łatwością dezaktywował kolejne zabezpieczenia, a @  wuzelove z chłodną precyzją omijał pułapki systemowe.

Gdy dotarli do serwerowni, serce bazy biło przed nimi — ogromne rdzenie danych pulsujące zimnym, niebieskim światłem.

 „To tutaj.” — wyszeptał @  wuzelove, podłączając swoją klawiaturę do głównego terminala. Jego palce poruszały się z prędkością błyskawicy, linie kodu przemykały po ekranie niczym rzeka.

@  Adik i @  ElementaR rozstawili się w rogach pomieszczenia, gotowi do obrony. Przez kilka minut słychać było tylko stukot klawiszy i cichy szum wentylatorów chłodzących serwery. Pasek postępu powoli przesuwał się do przodu: 20%... 45%... 70%...

Nagle rozległ się alarm. Czerwone światła zalały pomieszczenie, a metalowe drzwi z trzaskiem się zamknęły.

 „Wpadliśmy w pułapkę!” — krzyknął @  ElementaR, wyciągając broń.

Z korytarzy wpadli elitarni żołnierze Konfederacji, uzbrojeni po zęby, ich pancerze błyszczały w pulsującym świetle alarmu.

 „Potrzebuję więcej czasu!” — wrzasnął @  wuzelove, stukając w klawiaturę z desperacją. Kody wyświetlały się szybciej, ale wróg zbliżał się jeszcze szybciej.

@  Adik i @  ElementaR prowadzili ogień, kryjąc się za serwerami. Strzały odbijały się od ścian, a dym wypełniał pomieszczenie.

85%... 90%...

Nagle jeden z żołnierzy Konfederacji rzucił granat EMP.

 „NIE!” — krzyknął @  wuzelove, ale było za późno. Eksplozja zniszczyła terminal, a iskry zalały ekran. Pasek postępu zgasł.

Zapadła chwila ciszy. Wydawało się, że wszystko stracone.

Kontratak

Nagle drzwi eksplodowały z hukiem. Do pomieszczenia wpadł @  Horazon z oddziałem Anubisa, ich zbroje pokryte kurzem i krwią.

 „Teraz albo nigdy!” — ryknął @  Horazon, rzucając ładunki wybuchowe w stronę serwerów wroga.

Eksplozje wstrząsnęły całą bazą, a systemy Konfederacji zaczęły iskrzyć i gasnąć. Chaos ogarnął pomieszczenie. Żołnierze wroga zdezorientowani, tracili kontrolę nad sytuacją.

@  Adik złapał @  wuzelove za ramię, pomagając mu wstać.
 „Nie udało się wgrać wirusa, ale przynajmniej sparaliżowaliśmy ich systemy. To wystarczy, by wygrać tę bitwę.”

Uciekli w ostatniej chwili, gdy kolejne eksplozje wstrząsały bazą.

Epilog: Nadchodząca Wojna

Stojąc na wzgórzu, obserwowali płonącą bazę Konfederacji. Dym wznosił się ku niebu, mieszając się z pierwszymi promieniami świtu. Zniszczenie było ogromne, ale wiedzieli, że to zaledwie drobne zwycięstwo w nadciągającej wojnie.

@  Horazon otarł pot z czoła, zaciśniętymi dłońmi ściskając broń.
— „To nie koniec tej wojny…” — powiedział cicho, jakby bał się, że wypowiadając te słowa, sprowadzi na nich jeszcze większe nieszczęście.

@  Adik spojrzał na niego i dodał z determinacją w głosie:
— „Nie. To dopiero początek.”

Zapadła chwila ciszy, przerwana jedynie trzaskiem ognia w oddali. @  wuzelove, który dotąd milczał, popatrzył na nich z lekkim uśmiechem, poprawiając swoją magiczną klawiaturę przewieszoną przez ramię.

— „Jeśli to dopiero początek... to niech wiedzą jedno.” — zrobił pauzę, a jego oczy zabłysły. — „Kraina Katujemy nie umiera w ciszy. My krzyczymy, gdy nadchodzi burza.”

Kraina Katujemy nie podda się bez walki. Początek oporu właśnie się rozpoczął.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

  • Lubię to! 1
  • Haha 1
  • Uwielbiam 6
  • 3 tygodnie później...
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.