Skocz do zawartości
BIG GIVEAWAY - Nóż z hakiem oraz inne skiny ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Zasłużony
Opublikowano

"Mówi wasz kapitan. Za 3 godziny prom wyląduje w placówce robotniczej na Ilnar. Personel klasy 1, dołączyć do personelu klasy 0 na mostku. Personel klasy 2, zająć stanowiska, przygotować prom do lądowania. Personel klasy 3, czekać na rozkazy w swoich kajutach.
- Też mi kajuta... Wygodniej byłoby już w zsypie. Cóż, tyle dobrze, że na Ilnar panują względnie dobre warunki, a praca nie jest tak trudna. Z resztą... To tylko pół roku. Nie może być źle. - Powiedział do siebie mężczyzna ubrany w czerwony kombinezon.
- Milczeć 3-1385! Zaraz przychodzi z inspekcją sierżant, więc jeszcze słowo i osobiście cię wywlekę i wrzucę do twojego upragnionego zsypu! - Przerwał mu silnie zbudowany mężczyzna w granatowym uniformie z naszytą liczbą "2" na prawej piersi.
Chwilę po tych słowach wrota do bloku kwater otworzyły się. Po długim korytarzu przechadzał się sierżant. Był to dostojny, starszy mężczyzna o siwiejących, acz gęstych włosach, których kolor niewiele różnił się od koloru jego ubioru. Dziwny strach budziła jednak "jedynka" na jego piersi. Przechadzał się po korytarzu powoli, nawet nie rozglądając się na boki. Celem jego krótkiej podróży był ów członek personelu klasy 2.
- Kapralu, stan liczbowy i jakościowy personelu klasy 3?
- Sierżancie! Jednego nie udało się wybudzić z hibernacji. Reszta jest mocno skołowana poza tym tutaj... - Mężczyzna wskazał palcem na 3-1385 - Myślicie, że się nada, sierżancie? - Ciągnął dalej. 
- To już ocenią lekarze na Ilnar. Ciała niewybudzonego macie się pozbyć. - Odparł starszy mężczyzna wychodząc z bloku.
Nastała głucha cisza. Każdy członek personelu klasy 3 dochodził do siebie w swojej kajucie po wybudzeniu z hibernacji. Każdy poza 3-1385. Zaczął zastanawiać się nad posłyszaną rozmową między sierżantem a kapralem. Do czego niby miał się nadawać? Przecież Korporacja nie pozwoliłaby na jakieś nieludzkie eksperymenty. Nawet na "klasie 3".
Po niespełna trzech godzinach cały pokład zaczął się trząść - weszli w atmosferę. Kajuty się otwarły, a z głośnika wydano komendę "Personel klasy 3, wystąp z kajut, dwójkami ustawić się przed obecnym w bloku członkiem personelu klasy 2. Wykonywać jego polecenia."
- Słyszeliście kapitana, gnidy? Ja tu rządzę, a już za parę minut rozpoczniecie piękne, przymusowe wakacje w tundrowym kurorcie na Ilnar. Każdy z was zasłużył na to swoją ciężką pracą, sumiennością oraz prawością, więc miłej odsiadki, ścierwa. Za mną, marsz! - Wydał rozkaz silny sierżant, teraz już z karabinem w ręku.
Kompania skazańców kroczyła przez prom w akompaniamencie krzyków, gwizdów, a nawet kopniaków ze strony personelu klasy 2, ale nie to było największym zmartwieniem 3-1385. On pokornie szedł przed siebie wciąż zastanawiając się do czego niby ma się nadać.
Po bardzo powolnym marszu skazańcy wreszcie opuścili prom. Ich kombinezony nie były gotowe na wieczną zimę na Ilnar, więc tylko czekali z niecierpliwością na odprawę w budynku placówki. Wchodzili po kolei w około trzyminutowych odstępach. Przyszła w końcu kolej na 3-1385.
- Numer identyfikacyjny? - Zapytała kobieta po drugiej stronie szyby.
- 3-1385. - Odpowiedział skazany.
- Ach tak, Michael Turner. Cóż, to ostatni raz, gdy słyszysz tu swoje imię. Urodzony?
- 24.05.2391, Ziemia.
- Stań na platformie za tobą i nie ruszaj się... W porządku co my tu mamy... Metr osiemdziesiąt trzy, siedemdziesiąt dziewięć kilo, trzynaście pro... O. To ciekawe... - Lekko zdziwiona kobieta nacisnęła jakiś przycisk. - Przodem do ściany, jakikolwiek dodatkowy ruch skończy się dla ciebie tragicznie.
Do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn, którzy wyprowadzili 3-1385 do miejsca, które łudząco przypominało gabinet lekarski. Posadzono go na kozetce i przykuto łańcuchami, aby nie próbował uciekać.
Po 10 minutach do sali wszedł zadbany, stosunkowo młody mężczyzna, którego ubiór różnił się znacząco od innych. Na sobie miał elegancki garnitur, idealnie wyprasowany i lśniące, wypastowane buty.
Wygląda jak anioł... - Pomyślał zakuty mężczyzna.
- To rutynowe badanie. Musimy sprawdzić twoje parametry, aby dobrać ci pracę odpowiednią dla ciebie. - Powiedział delikatnym, dostojnym głosem lekarz. - To nie zajmie długo.
Faktycznie, po zaledwie 2 minutach badanie się zakończyło, a 3-1385 stracił przytomność i od upadku na podłogę uchroniły go jedynie łańcuchy, do których był przykuty.

- John, po co go tu wziąłeś? Myślałem, że serum jest już w pełni przetestowane. - Usłyszał z oddali na wpół przytomny 3-1385.
- Nie rozumiesz mój przyjacielu, szukamy broni idealnej. Zdolnej zabić każdego w przeciągu kilku minut. Jeżeli serum zabiło kogoś z takimi wynikami, to zabije każdego. - Odpowiedział znajomy już, delikatny głos.
- A czy on w ogóle wiedział co go czeka?
- Szczerze? gó**o mnie to obchodzi. Jak dla mnie nie ma różnicy. Ważne, że już zdechł, a ciało zbadamy sobie za 2 godziny.
- To... To przecież nieludzkie! Co jeżeli faktycznie czuł, że umiera i to w dodatku w takim strachu?! Czy to cię w ogóle nie rusza?!
- Jeżeli chcesz się przekonać czy coś czuł, mogę wypróbować serum i na tobie. Ja, tak jak już wspomniałem, mam to w du**e. Korporacja dostarcza testerów i płaci za efekty, a nie etyczne pierdolenie.
Ciało 3-1385 przewieziono do pro-morte. Lekarze opuścili pomieszczenie zamykając za sobą drzwi, ale nie słychać było przekręcania zamka. Byli zbyt pewni jego śmierci.
Nagle 3-1385 ocknął się. Przypomniał sobie lekarza, który robił mu "badanie". Nie tylko wydawał się być aniołem, ale faktycznie nim był. je****m aniołem śmierci.
- Zaraz... Przecież ja żyję. Ich serum nie działa. Nie jestem zakuty. Drzwi nie są zamknięte na klucz. Teraz, albo nigdy. - Pomyślał skazany.
Odczekał jeszcze kilka minut i wyszedł z pomieszczenia. Na korytarzu nikogo nie było. 3-1385 przedzierał się przez ten labirynt w poszukiwaniu jakiegokolwiek wyjścia. Z obawy przed wykryciem chodził cicho i powolnie, ale wciąż nikogo nie spotkał. Gdy zaczął odczuwać, że krąży bez celu, jego oczom ukazała się brama. Zakradł się do panelu kontrolnego. Wrota się otwarły, a alarm zaczął wyć w całym ośrodku. 3-1385 w chwili rzucił się do ucieczki, przeskoczył przez ogrodzenie, już prawie był wolny. Musiał tylko uciec przed... No właśnie. Nikt go nie gonił.
Szedł przed siebie przez pustą tundrę. Nie wiedział jak długo. Dwie, trzy, a może sześć godzin?
Nie miało to znaczenia, bo w końcu dotarł do jakiejś chaty. Starsze małżeństwo mieszkające tam poczęstowało go ciepłym posiłkiem i pozwoliło u siebie odpocząć. Byli jakoś dziwnie znajomi, ale uczucie to było spowodowane stresem i przemęczeniem. Ważne, że był już bezpieczny. Gdy zmęczony mężczyzna zaczął zasypiać zrozumiał, że dziwnie znajome małżeństwo to jego rodzice. W chwili znalazł się z powrotem przykuty w sali lekarskiej, a wraz z jego ostatnim tchnieniem, po policzku zaczęła płynąć łza.
Serum było jednak skuteczne."

 

 

Kolejne , uważam że tajemnicze i mam nadzieję, ciekawe opowiadanie(tym razem pisania na 2 godziny z hakiem xD). Zapraszam do dyskusji na temat poniżej. Chętnie wysłucham krytyki (lub pochwał :kappa:) i będę wdzięczny jeżeli docenicie pracę lajaczem :kotek:.

 

// @  adek interpretacji może być tyle, co osób, które to przeczytały. Starałem się pokazać nie tyle co spokój, a iluzję wytworzoną przez umysł, który nie potrafi pogodzić się ze śmiercią. Łza na końcu chciałem, żeby symbolizowała zawód. Do głównego bohatera dotarło, że nigdy nie uciekł z pomieszczenia, a w ostatnich chwilach był po prostu sam.

  • Lubię to! 2
  • Uwielbiam 3
Opublikowano

Twoje opowiadanie wprawia nas w fascynujący, lecz mroczny świat przyszłości, w którym korporacja wykorzystuje ludzi do eksperymentów. Posiada ono wiele interesujących elementów oraz potencjał do prowokujących dyskusji.  Wątek głównego bohatera, 3-1385, który staje w obliczu brutalności i ucieczki, jest dobrze przedstawiony, a dynamika sytuacji trzyma nas w napięciu. Jednym z mocnych punktów opowiadania jest sposób, w jaki ukazujesz hierarchię społeczną oraz system klasyfikacji personelu na pokładzie promu. To dodaje głębi i realizmu światu, który stworzyłeś, oraz pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć kontekst wydarzeń. Mój gust literacki skłania się raczej w innym kierunku, dlatego trudno mi całkowicie zaangażować się w historię. Jednakże to, że ja osobiście nie przepadam za tym gatunkiem, nie oznacza, że Twoje opowiadanie nie ma swojej wartości czy nie może zainteresować innych czytelników, którzy lubią ten rodzaj literatury.

 

Odniosę się jeszcze do samej końcówki i odpowiedz proszę czy dobrze to zinterpretowałem. Gdy już dobiega do chaty i spotyka swoich rodziców, można interpretować jako ostatnie spojrzenie wstecz, ostatni moment refleksji, gdy umierający umysł szuka ukojenia. Chociaż wydaje się, że bohater znalazł ostateczne zrozumienie i spokój, ta scena może być jedynie iluzją. To chwila, kiedy bohater wewnętrznie akceptuje swoje przeznaczenie, gotowy na zakończenie swej podróży. Choć nie udało mu się uciec przed korporacyjną tyranią, to w ostatnich chwilach życia odnajduje spokój w myślach o ukochanych osobach, zanim opuści ten świat.

  • Uwielbiam 2
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.