Skocz do zawartości
[GIVEAWAY] Nóż survivalowy | Doppler ×
[GIVEAWAY] Bowie Knife | Gamma Doppler ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Zasłużony
Opublikowano

Witam, witam. Chciałbym pochwalić się krótką historią napisaną w mniej niż 5 minut. Zostałem o to poproszony w ramach pewnego luźnego "testu na kreatywność", jak zwał, tak zwał. Wszystko było pisane spontanicznie, ale jestem dumny z tej pracy.

 

"Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Niestety, większość mieszkania została zalana. Cholerne nawałnice. Ironia sprawiła, że jedynym niezalanym miejscem została kotłownia. Zabrałem w sumie najważniejsze rzeczy z domu do tamtego pomieszczenia. Były to przedmioty codziennego użytku, takie jak kilka talerzy, komplet sztućców, szczoteczka i pasta do zębów, małe lusterko, telefon i dokumenty, które miałem całe szczęście przy sobie. Pomieszczenie okazało się na tyle duże, że udało się nawet odratować część wyposażenia domowego. Stół z kilkoma krzesłami, miski i kuwety dla swoich kotów, ba nawet jakimś cudem telewizor przetrwał zwarcie. Kotłownia jak to kotłownia. Kilka sznurków na pranie, pralka i suszarka. Parno, duszno i teraz jeszcze trochę mokro. Znalazłem kawałek suchej przestrzeni na ziemi, na której położyłem koc wyjęty z auta, a za poduszkę służą mi butelki po Harniasiu.
Kolejny dzień po nawałnicy. Służby porządkowe nadal nie radzą sobie ze skutkami niszczycielskiej siły natury i w pierwszej kolejności ratują tych najbardziej poszkodowanych.
Wstaję. Patrzę na zegarek. Godzina 8.37. Chwilę poleżałem w prowizorycznym łóżku, przeleciałem wzrokiem po kotłowni, która jednak nie jest aż taka zła. Idzie przywyknąć do mieszkania w takich warunkach, ale nie zmienia to faktu, że nie jest przyjemnie. Na nogach czułem ucisk, jakby 10 kilo tam leżało. To były moje koty nadal przerażone całą sytuacją. W końcu trzeba jednak wstać. Założyłem rybaczki i poszedłem do kuchni po jakieś jedzenie, które choć trochę nadaję się jeszcze do spożycia. 2 kromki chleba, resztka masła i niespodzianka... Szyneczka. Nigdy się tak nie cieszyłem na widok jedzenia. Przeniosłem wszystko do kotłowni. Wyjąłem talerz, położyłem na stole. Siedząc na ostatnim, nieprzemokniętym krześle delektowałem się suchym pieczywem z szynką. Odpocząłem chwilę, poszedłem umyć twarz i zęby... Ku*wa w tym wszystkim zapomniałem zabrać jakiś żel albo mydło. No cóż przynajmniej szczoteczka z pastą jest. Nakarmiłem koty ostatnim plasterkiem szynki, i odpaliłem telewizor.
Jutro jest kolejny dzień..."

 

Jeżeli swoją drogą ktoś byłby zainteresowany, zapraszam do pisania takich spontanicznych historii :D

  • Lubię to! 7
  • Przykro mi 1
  • Zasłużony
Opublikowano

Opowiadanie bardzo przyjemne. A raczej jego część tak mi się wydaje, bo na pełne jest trochę zbyt krótkie. Aczkolwiek wydaje mi się, że też odklejone od rzeczywistości. Kotłownia jako jedyne miejsce nie zalane? Wymogi są takie, że musi się znajdować w piwnicy lub na parterze. Nie ma szans by go nie zalać. A nawet jeśli jakimś cudem by się to udało, no to woda wywiera takie ciśnienie, że nie da się otworzyć drzwi. 

Łatwo wpaść na minę i trzeba jednak kilka razy pomyśleć nad tym, co się pisze. Leci plusik i tak. 

  • Lubię to! 1
  • Uwielbiam 2
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.