Skocz do zawartości
[GIVEAWAY] Nóż survivalowy | Doppler ×
[GIVEAWAY] Bowie Knife | Gamma Doppler ×

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

image.png.5ce37d91f0a79bcadd97fc22c4f06f84.png

Co to jest hazard?

Słowo „hazard" pochodzi z języka arabskiego: „az-zahr" znaczy „kostka", „gra w kości". W języku angielskim, dosłownie przetłumaczone, oznacza „ryzyko", „niebezpieczeństwo". W języku francuskim słowo hazard oznacza "przypadek", "traf", "ryzyko". W słowniku języka polskiego hazard jest definiowany jako „ryzykowne przedsięwzięcie”, „ryzyko w grze”, „narażanie się na niebezpieczeństwo, ryzykowanie”.

 

Hazardzista to - osoba, która uczestniczy w grze, gdzie decyduje przypadek, ryzykując pieniądze lub inne dobra, w celu uzyskania jakiejś korzyści (np. materialnej czy emocjonalnej).

 

Kiedyś hazard był w wielu krajach zakazany i wiązał się z utatą reputacji, ale zmiany norm społecznych uległy zmianie i obecnie jest traktowany jako rozrywka. Hazard jest wielomilardowym przemysłem, którego obroty i zyski rosną z roku na rok.

 

Najbardziej znanymi miejscami znanymi z uprawiania hazardu są w Ameryce Północnej: Las Vegas; Europie: Monte Carlo i Monako zaś w Azji: Makau.

 

Większość ludzi sądzi, że hazard to tylko gra w kasynie, w karty na pieniądze, gra na automatach lub obstawianie wyścigów, jednak istnieje bardzo wiele typów zachowań, które można nazwać hazardem. Hazard to między innymi:

 

  1. gry w kasynie (ruletka, black jack, poker i inne);
  2. bingo;
  3. gra na automatach;
  4. losy z loterii;
  5. gra w Lotto;
  6. zdrapki;
  7. zakłady pienięzne; 
  8. gry karciane;
  9. domino, etc.;
  10. zakłady na wyścigach (koni, innych zwierząt, samochdów, itp);
  11. zakłady pieniężne w gry zręcznościowe (np. golf, bilard, rzutki);
  12. obstawianie zakładów sportowych;
  13. hazard internetowy;
  14. gra na giełdzie.

___________________________________________________________________________________________

Hazard jako uzależnienie

Uzależnienia od hazardu mają niewinne początki. Zazwyczaj zaczynają się od jednej próby. Pierwszy wysłany SMS, pierwszy telefon, pierwsza gra. Potem drugi, dalej niewinny raz. Dopiero później przeradza się to w niepohamowany ciąg. Hazardzista cały czas jest przekonania, że ma nad tym pełną konrolę i w każdej chwili może przestać grać. Mechanizmy rządzące hazardem do złudzenia przypominają uzależnienie od alkoholu. U podstaw hazardu często leżą praktyczne potrzeby - chęć poprawienia sytuacji materialnej, potrzeba zdobycia środków pieniężnych. U innych decyduje potrzeba skoku adrenaliny. Szczególnie niebezpieczne są ogólnodostępne gry na automatach i audiotele. Banalnie proste pytania, na które odpowiedzi znają nawet dzieci, kuszą szybkim i łatwym zarobkiem. Jedno zwycięstwo utwierdza w możliwości wygrania. Niestety zdarza się to naprawdę rzadko. Gotówki nie przybywa, za to coraz więcej się jej traci. Niestety hazard - podobnie jak alkoholizm -sprawia, że cierpi cała rodzina. Nie jest to choroba jednostkowa. Niszczy ona osobę uzależnioną i jej najbliższych. Wpływ na rozwój uzależnienia od hazardu mają również, podobnie jak w przypadku wielu innych uzależnień, czynniki biologiczne, psychologicznedu i chowe.. Wśród czynników biologicznych ryzyko rozwoju patologicznego hazardu zwiększa małe stężenie serotoniny, w związku z większymi predyspozycjami do zachowań ryzykownych. Zaobserwowano też, że osoby przyjmujące niektóre leki działające na układ dopaminergiczny, a stosowane w chorobach związanych z niedoborem neuroprzekaźnika – dopaminy (np. choroba Parkinsona czy zespół niespokojnych nóg), mają większe skłonności do uprawiania hazardu. Potwierdza to rolę dopaminy w rozwoju patologicznego hazardu, m.in. ze względu na jej wpływ na układ motywacyjny. U niektórych patologicznych hazardzistów stwierdzano zmniejszone stężenie noradrenaliny. Z badań wynika także, że wpływ na rozwój patologicznego hazardu mogą mieć zarówno stany hiperaktywności, jak i hipoaktywności obszarów mózgu związanych z układem opioidowym (tzw. układu pozytywnego wzmocnienia, „układu nagrody”). Do rozpoznania patologicznego hazardu, według DCR-10, konieczne jest wystąpienie poniższych symptomów:

 

  • dwa lub więcej epizodów w ciągu ostatniego roku;
  • hazard nie przynosi zysków, ale jest kontynuowany pomimo dyskomfortu;
  • pochłonięcie wyobrażeniami i myśleniem dotyczącym gry oraz towarzysząch jej okoliczności.

 

Patologiczny hazard prowadzi do poważnych konsekwencji, rozpadu więzi rodzinnych, problemów finansowych. Nałogowy hazardzista zaczyna zaciągać długi. Nierzadko po przegranej może podejmować próby samobójcze.

 

Leczenie od hazardu jest podobne, jak leczenie innych uzależnień. Hazardzista musi zaakceptować fakt, że jest chory i samowolnie dążyć do wyrwania ze świata marzeń, gdzie hazard zajmuje najważniejsze miejsce. W Warszawie znajduje się Ośrodek Terapii Uzależnień, zlokalizowany przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Pomoc osobą uzależnionym jest niezwykle ważna, a decydującą rolę w jej procesie odgrywa rodzina.

___________________________________________________________________________________________

E-hazard

 

Początki internetowego hazardu (e-hazardu) to rok 1994, kiedy to zostało wydane pierwsze pozwolenie na działanie kasyn on-line na dwóch karaibskich wyspach Antigua i Barbuda. Wkrótce gry hazardowe pojawiły się w Internecie, a w 1999 r. w Australii powstało pierwsze internetowe kasyno. Szacuje się, że hazard internetowy uprawia na świecie ponad 20 mln internautów miesięcznie, a wartość internetowej branży hazardowej szacowana jest na ponad 20 mld dolarów. W Polsce mamy ponad pół miliona internautów, którzy wydają na ten cel ponad 10 mln zł miesięcznie.

 

Niebezpieczeństwa, jakie wiążą się z elektronicznym hazardem, są efektem jego pełnej anonimowości, stałego i niekontrolowanego dostępu do kasyna on-line (także dla dzieci i młodzieży) oraz brakiem presji czasu. Szczególnie niebezpieczne są wideoloterie, ponieważ łączą w sobie cechy automatów oraz loterii i tym samym stanowią poważne zagrożenie uzależnieniem, zwłaszcza dla osób bardzo młodych. Zdaniem znanego badacza hazardu, prof. Gary’ego Smitha z University of Alberta (2004), wideoloterie są najbardziej uzależniającą formą hazardu ze względu na szybkość grania (cykl trwa kilka sekund), łatwość dostępu i prostotę (nie jest potrzebna znajomość strategii) oraz możliwość „zahipnotyzowania”. Z tego powodu są zakazane w Hiszpanii, Szwajcarii oraz w Estonii, a w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii i Szwecji są bardzo ograniczone.

 

W dobie nowoczesnych technologii bardzo poważnym zagrożeniem, skutkującym rozwojem uzależnienia od hazardu, może być zarówno telefon komórkowy, jak i telewizja cyfrowa, mogą być bowiem używane jako elektroniczne maszyny do gier.

___________________________________________________________________________________________

Z życia hazardzisty

Kiedy grał wszystko kręciło się wokół hazardu – obstawiania i myślenia o tym, ciągłego zdobywania nowych środków finansowych, ukrywania długów oraz okłamywania siebie i najbliższych. Hazard spustoszył życie Michała zarówno pod względem finansowym, jak i towarzyskim. Jak każdy nałogowy gracz stał się mistrzem kłamstwa i manipulacji. Aby zdobyć pieniądze, był gotów zrobić praktycznie wszystko i… stracił prawie wszystkich, których kiedyś kochał. Dziś nie gra już od 12 lat, zdrowieje i nadal stara się odbudować zaufanie żony. Oto jego historia.

 

  • W jakim wieku się Pan uzależnił i jak szybko do tego doszło?

 

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo proszę mi powiedzieć, kiedy ogórek jest już ukiszony? Moje czynne granie trwało około trzy lata. Myślę jednak, że dość wcześnie hazard stał się dla mnie ważnym punktem dziennego rozkładu zajęć.

 

  • Czy dziś potrafi Pan powiedzieć, jakie doświadczenia wpłynęły na Pana „pociąg do gry”? Być może dzieciństwo miało tu coś do rzeczy?

 

Raczej nie chodzi o dzieciństwo - określiłbym je jako całkiem normalne i podobne do tych, jakie ma wiele tysięcy dzieci dorastających na blokowiskach. Może nawet miałem trochę więcej szczęścia, bo odkąd pamiętam na każde święta wyjeżdżałem z rodzicami w góry… Dzieciństwo wspominam bardzo dobrze. W mojej rodzinie nie było problemu z alkoholem ani przemocy. Ja jednak bardzo szybko rozpocząłem tzw. dorosłe życie. Praca, odpowiedzialność, pieniądze… Byłem sternikiem własnego okrętu – to mi się podobało. W końcu otworzyłem prywatną działalność. Pod względem finansowym wszystko szło bardzo dobrze, jednak rodzina została już gdzieś w tyle. Poświęcałem coraz więcej czasu na zarabianie i zdobywanie nowych klientów, a kiedy nadszedł kryzys finansowy, w moim życiu pojawił się nowy czynnik - stres. Niepewność dotycząca przyszłości sprzyjała jeszcze większemu zaangażowaniu w pracę. Pewnego dnia - miałem wtedy około 25 wiosen - przypadkowo posmakowałem gry na automatach. Taki był początek. Czy spirala zapracowania i stresu była głównym czynnikiem i początkiem mojego uzależnienia? Tego nie wiem w stu procentach, ale dziś mogę tak przypuszczać.

 

  • Co dawał Panu hazard?

 

Odnalazłem w nim moją odskocznię i drzwi do świata, w którym miałem czas tylko dla siebie. Dodatkowo podczas grania mogłem zapomnieć o przyziemnych problemach, ponieważ hazard pozwalał mi się oderwać. I to na każdym z etapów - na początku była to chwila wyciszenia i niemyślenie np. o utracie klientów. Później stało się to sposobem, by choć na chwilę poczuć się bezpiecznie. Bo kiedy pojawiły się długi, a ja nie miałem możliwości ich spłacania, praktycznie całą dobę czułem strach. W gralni wiedziałem, że nikt mnie nie znajdzie. Tam odpoczywałem.

 

  • Pamięta Pan, jak wyglądało Pana życie i codzienność z hazardem w tle?

 

Raczej jak wyglądało moje granie z życiem w tle...! Gdy byłem już ostro wciągnięty w granie, to wszystko się wokół tego kręciło. Nie chodzi mi tylko o faktyczne obstawianie lub myślenie o tym, a raczej o ciągłe koncentrowanie się na zdobywaniu nowych środków finansowych, ukrywaniu długów oraz okłamywaniu siebie i najbliższych. Może to przykre i bolesne, ale w tamtym okresie rodzina, przyjaciele, a tym bardziej znajomi, stali się dla mnie jedynie furtką do zdobywania pieniędzy. Takie uczucia, jak miłość, zaufanie, wierność totalnie straciły dla mnie swoją wartość. Powiem więcej - w sposób bezlitosny wykorzystywałem je do osiągnięcia celu. Hazardzista jest najlepszym kłamcą na świecie. Aby zdobyć pieniądze zrobi praktycznie wszystko, a jego plany, by osiągnąć cel, są często tak misternie utkane, by nikt się w nich nie połapał. Wykorzystywałem dobre serce rodziców, słabe punkty znajomych oraz zaufanie rodziny. Hazardzista potrafi patrzeć ci w prosto w oczy, przysięgać na Boga i kłamać, że ta pożyczka jest mu niezbędna do przeżycia.

 

  • Mówi się, że uzależniony musi sięgnąć dna, zanim zacznie się leczyć i zmieni swoje życie. Co było Pana dnem?

 

W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem. Dno dnu nierówne. Dla kogoś dnem będzie przegranie miesięcznej wypłaty, dla kogoś utrata żony, a dla jeszcze innej osoby - próba samobójcza. Co było moim dnem? Uświadomienie sobie, że nieważne ile razy przysięgałbym sobie, że był to ostatni raz, to i tak lądowałem w gralni. Poza tym brak ciągłości finansowej i pukający do drzwi komornicy. W efekcie – co najgorsze – do tego wszystkiego musiałem się przyznać żonie… Hazard spustoszył moje życie zarówno finansowo, jak i towarzysko. Pieniądze są jednak do odrobienia. Najgorsze, co spotyka hazardzistę, to samotność. Straciłem praktycznie wszystkich, których kiedyś kochałem. Istnieją zdarzenia, których dziś może nie tyle się wstydzę, bo to, co robiłem było kierowane umysłem chorej osoby, czyli mnie, o ile nie mogę zrozumieć i pojąć, że byłem w stanie wyrządzić takie świństwa innym ludziom. Mogę też jedynie przypuszczać, jaki horror zgotowałem mojej rodzinie, bo nigdy nie byłem w ich skórze i nigdy nie pojmę krzywd i cierpień, jakie przeze mnie przeżywali… Niestety z rozmiaru strat zdałem sobie sprawę dopiero, gdy zacząłem trzeźwieć. Potem właśnie zaczął się długi, trudny i mozolny proces pracy nad sobą i odnawianiem utraconych kontaktów.

 

  • Dziś nie gra Pan już 12 lat. Jak zaczęła się Pana droga ku zdrowieniu? Czy rodzina uczestniczyła w tym procesie?

 

Owszem, rodzina uczestniczyła, ale to ja rozpocząłem ten proces, bo sam chciałem skończyć z graniem. Myślę, że to jest najważniejsze w zdrowieniu - to uzależniony musi chcieć, a rodzina może jedynie pomóc. Czasami żałuję, że nie uczestniczyłem w terapii, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nie zdecydowałem się na nią, ponieważ krótko po tym, jak zaprzestałem grania, wyjechaliśmy z żoną i małym synkiem za granicę, gdzie mieszkamy do dziś. Ktoś może powiedzieć, że znalazłem sobie wytłumaczenie... Możliwe. Możliwe też, że to był mój błąd i w pewnym sensie tchórzostwo. Uczestniczyłem jednak w mityngach dla Anonimowych Hazardzistów i przez dłuższy czas utrzymywałem ścisły kontakt ze zdrowiejącymi hazardzistami. To dzięki nim jestem dziś tym, kim jestem, i bardzo im za to dziękuję.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.