Skocz do zawartości
[GIVEAWAY] Nóż survivalowy | Doppler ×
[GIVEAWAY] Bowie Knife | Gamma Doppler ×

Rekomendowane odpowiedzi

  • Zasłużony
Opublikowano

prawdaczyfalsz.png.4c7ebd6b925ae675b5ad3645ce248977.png.d57e0d5bca20a9fded4729edc4de3056.png

Waszym zadaniem będzie odgadnięcie, które z tych historii są prawdą, a które kłamstwem

→  Każdy ma tylko jedną próbę
→  Osoba, której jako pierwszej uda się odgadnąć otrzyma 10 punktów reputacji. Dodatkowo każdy biorący udział użytkownik zostanie nagrodzony punktem reputacji

→ Wyniki zabawy: 10.3

→ Bohaterem tej serii jest: @  Ashni

 

Powodzenia!

zxc.webp.229fc9379a412ba295a03c7a5f2991b5.webp.0350b2986e00cc4c3cfffc5f84770a75.webp.535cd775e405c300dea28876b777d7cd.webp

1.png.44bd7fc44bc4ba414c2025cfc4374080(1).png.97b4e579f89c025fbba6d65796b7fc6c.png.20a53e5baedfa80c5dd0db7755cde511.png

Gdy miałam około 12 lat, nigdy wcześniej nie miałam ścinanych włosów, a przynajmniej nie przypominam sobie, moje włosy w tym wieku były już bardzo długie, sięgały chyba aż pod tyłek, oczywiście do czasu. Któregoś lata bawiąc się ze starszym bratem na podwórku, ten zezłościł się na mnie o coś bo uważał, że nie miałam racji, pobiegliśmy razem do "świątyni informacji" czyli mamy, aby przekonać się kto ma rację. Okazało się, że w błędzie był mój brat przez co zezłościł się jeszcze bardziej, niestety los tak chciał, że żuł akurat gumę i jak to dziecko, nie ma jeszcze uregulowanych emocji i pod wpływem impulsu wypluł tę gumę w moją stronę, wiem że nie celował w żadne konkretne miejsce, niestety guma wylądowała na wysokości mniej więcej ucha, i tak skończyłam z grzybem zamiast włosów na głowie, nie dało się tej gumy usunąć. Najgorsze było to, że niedługo po tym miałam robione zdjęcia do legitymacji, przez co wyglądałam jak w czepku. Całe szczęście to tylko włosy i odrosły :pepeuwu:

 

2.png.8045be3e6a44dcb3d539bd1051d0cc40(1).png.22c749e25c881d4ef2b83600ed288173.png.2fdb99f4fed2a71f788515abc77413d4.png

Ta historia również dotyczy mojego dzieciństwa, ponieważ przez dziecięcą głupotę ta część mojego życia była przepełniona dziwnymi sytuacjami. Mój wiek w tamtym momencie wynosił około 10 lat. Zawsze podczas ognisk bądź grilli uwielbiałam patrzeć na ogień, w jakiś sposób mnie to uspokajało i robi to do tej pory. Z racji tego, że mieszkam w domu za ogrzewanie posługuje mi piec. Mama zawsze powtarzała żebyśmy razem z bratem nie zbliżali się do tego pieca, wiadomo z jakich powodów, jednak dla dziecka to co zakazane jest najciekawsze. Któregoś zimowego wieczoru, gdy mamy nie było w pobliżu, a ja widziałam nie raz w jaki sposób otwiera ona wrota do owego pieca, postanowiłam zajrzeć do środka, z czystej ciekawości i niewyjaśnionego zamiłowania do ognia. No i usiadłam, otworzyłam, poczułam jak moją twarz otula silne ciepło, ciężko to wytłumaczyć, ale coś mnie podkusiło żeby zbliżyć tam rękę, może wydawało mi się, że byłam jakąś królową ognia, naprawdę nie wiem o co mi wtedy chodziło. No i jak wiemy - i ja od tamtej pory też zdaję sobie z tego sprawę - ogień potrafi być niebezpieczny i zdradliwy. Moja mała rączka wylądowała zbyt blisko i skończyłam z poparzoną dłonią, całe szczęście nie były to tak bardzo poważne poparzenia bo jakieś resztki ludzkich reakcji mój dziecięcy mózg postanowił zachować i odruchem szybko cofnęłam rękę, ale bez płaczu i bólu się nie obeszło.

 

3.png.cf961143818be04187b3114dd09f6eab(1).png.35404b58e915ec01aa88e785fe78ed9f.png.7d73958eca9112825b69debca73082ce.png

Pamiętam to jakby to było wczoraj. Chodziłam wtedy jeszcze do przedszkola, zabawny szczegół pamiętam nawet nazwę grupy w jakiej wtedy byłam i nazywała się ona "słoneczka" czyli tak jakby ostatnia klasa. Mieliśmy za zadanie nazbierać kasztanów, chyba dla dzików albo coś w ten deseń. Zadanie to trwało coś około tygodnia, pewnego dnia kolega z grupy przyniósł ogromną torbę taką z czystej folii calutką wypełnioną aż po brzegi tymi kasztanami, nie mam pojęcia jak on to wniósł, ani jakim cudem to podniósł, ale wszystkie dzieciaki były w ciężkim szoku na widok tylu kasztanów w jednym miejscu. Zawsze uważałam, że byłam dzieckiem z jakąś dziwną chorobą umysłową i gdy owy kolega podniósł ten wór kasztanów wpadłam na cudowny pomysł dotknięcia tej torby tak jakby od spodu, nie wiem co to miało na celu, prawdopodobnie samą satysfakcję bo widok to za mało dla dziecka - wszystko trzeba zmacać. No i, gdy moja ręka usadowiła się już na spodzie worka, możliwe, że jakoś palcem przedziurawiłam wszystkie starania kolegi tym samym wysypując wszystkie kasztany na og zielony dywanik z ulicami i domkami po którym zawsze jeździło się autkami. Skończyło się oczywiście moim płaczem bo przedszkolanka zaczęła na mnie krzyczeć, ale była ruda więc jej wybaczyłam.

FoRinT  

Poprawne odpowiedzi:
1. P
2. F
3. P

Dzięki za udział.

  • Lubię to! 5
  • Uwielbiam 4
Opublikowano

1. Prawda sto procent :KEKW:

2. Kłamstwo :smartge:

3. Prawda :mmmDOG:

  • Uwielbiam 3
Opublikowano

1 Fałsz 

2 Fałsz 

3 Prawda 

  • Uwielbiam 3
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.